Droga do spełnienia marzenia – ukończyć Bieg Wazów

Od kiedy nauczyłam się swobodnie poruszać na biegówkach (1990 rok) i dowiedziałam się o Biegu Wazów w Szwecji, przerażał mnie dystans 90 km. Ale mimo to, a może właśnie dlatego postanowiłam się w słusznym czasie z nim zmierzyć i poczuć go na własnej skórze, a raczej we własnych nogach...
Wszystko co robiłam (każdy bieg) było drogą do celu – przeżyć Bieg Wazów. Biegałam coraz dłuższe dystanse i zimą, i latem. W 2001 roku pierwszy maraton (do dziś zaliczyłam ich 25). Wyczynowo jeździłam na rowerze górskim osiągając dobre wyniki.
Każdej zimy biegałam coraz więcej doskonaląc formę i styl. Od 1991 r. do dziś biegam nasz Bieg Piastów, corocznie poprawiając wynik, zawsze na dystansie 50 km. Dobrze też biegało mi się u sąsiadów Czechów - Jizerską 50-kę.
Zaczęłam jeździć z kolegami zorganizowaną grupą w Alpy, pokonując coraz dłuższe dystanse:
Koenig Ludwig Lauf – 55km / Niemcy
Dolomitenlauf – 65km / Austria / 2003 r.
Marcialonga – 70km / Włochy / 2005 r...
...I w 2006 r. godnie pokonałam 90km Biegu Wazów.
Warto było czekać!
Ewa Szmel
fot. Stacja Jakuszyce
Udostępnij
Komentarze (1)
- zawodnik2014-11-29 13:42:02to super, skipolowi tak brakuje pomysłów na artykuł? bo to coś się kwalifikuje na kocham biegówki, nie skipola


