Przejdź do treści
skipol.plNumer jeden w biegach narciarskich
Biegi masowe16 lutego 2015

Adam Fijałkowski: Justynę na Vasaloppet czeka wiele wyzwań

Adam Fijałkowski

Jeden z pięciu Polaków, którzy ukończyli wszystkie biegi Worldloppet, w rozmowie ze Skipolem opowiedział o trudnościach związanych ze startem w szwedzkim Biegu Wazów. - 90 kilometrów to nie przelewki – ostrzega Justynę Kowalczyk legenda polskiego narciarstwa.

 

Jako zawodnik od lat zmaga się z trasami maratonów narciarskich całego świata. W sportowym curriculum vitae zapisane ma starty nie tylko w najważniejszych biegach Europy (m.in. Birkebeinerrennet, Koenig Ludwig Lauf, Tartu Maraton, Marcialonga), ale i świata. Jeleniogórzanin na biegówkach przemierzał już trasy Gatineau Loppet w kanadyjskiej prowincji Quebec, amerykańskiego Birkebeiner czy – w sierpniu 2010 roku – rozgrywanego w dalekiej Australii Kangaroo Hoppet. Niemal równo rok temu, w czasie dziesięciu i pół godziny rozprawił się również z odcinkiem z Salen do Mory – bez wątpienia najsłynniejszym na świecie szwedzkim Biegiem Wazów (Vasaloppet).

 

- Trasa Biegu Wazów to w dużej mierze płaskie odcinki. Na początku, przez pierwsze 4-5 kilometrów jest podbieg, na którym stawka mocno się przerzedza, a później włącza się i zmęczenie, i adrenalina, i też poniekąd dłuższy, raczej płaski biały dywan – charakteryzuje Vasaloppet doświadczony zawodnik. Startując w jubileuszowej, 90. edycji wyścigu jego organizm znów go zaskoczył.

 

Fijałkowski: - Ja mam sporo ponad sześćdziesiąt lat na karku i choć wydolnościowo nie mam sobie nic do zarzucenia, zauważam już w ciele spore braki w sile. I kiedy tak biegłem kolejne kilometry, a jest ich na Wazach całkiem sporo, zorientowałem się, że ponad połowę dystansu udało mi się pokonać bezkrokiem, samym pchaniem. Sądzę, że najlepsi zawodnicy są w stanie robić to przez znakomitą część dystansu. A jeśli wziąć pod uwagę, że są z przodu peletonu, na świeżych i niezniszczonych torach, staje się to jeszcze bardziej prawdopodobne.

 

Pasjonat sportów zimowych z Dolnego Śląska nie wie, jakie możliwości w zakresie siły rąk ma Justyna Kowalczyk, ale przypuszcza, że i ona, choć jest kobietą, z pewnością korzystać będzie z bezkroku. Fijałkowski przestrzega jednak naszą najlepszą narciarkę przed dystansem, który wrażenie robi nie tylko na papierze, ale i na mecie, kiedy to organizm jest w stanie skrajnego wyczerpania. - Ja to sobie biegłem dla samego osiągnięcia mety, a i tak czułem każdą część ciała. Nie wyobrażam sobie, jak zmęczeni muszą być ci najlepsi, którym pokonanie dystansu zajmuje o ponad połowę mniej, niż mi, czasu – mówi i dodaje, że najważniejsze w bieganiu długich dystansów jest odpowiednie rozłożenie sił i umiejętne dostarczanie sobie odpowiedniej ilości energii. Bez tego, z nawet najlepszą techniką, można zapomnieć o sukcesie.

 

Adam Fijałkowski zapytany na koniec rozmowy o szanse Justyny Kowalczyk w najsłynniejszym długodystansowym biegu świata odpowiedział ostrożnie: - To może skończyć się różnie. Jeżeli Justyna nie będzie miała braków wydolnościowych i wytrzyma tempo, może być wysoko. Ale czy wygrać? Nie wiem, choć gorąco jej tego życzę.

 

Justyna Kowalczyk na starcie 91. edycji Biegu Wazów pojawi się po zakończeniu Mistrzostw Świata w narciarstwie klasycznym rozgrywanych w Falun, gdzie – jak podkreśla – zmierzy się z innym, najważniejszym dla niej dystansem w sezonie - 30 km techniką klasyczną.

 

W Jakuszycach rozmawiał Michał Chmielewski

 

sklep XC-SKI.PL narty biegowe, nartorolki

Udostępnij

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Komentarze są anonimowe. Redakcja nie odpowiada za treści czytelników.