Wywiad z Jurijem Borodawko- trenerem sbornej c.d
Ciąg dalszy wywiadu z trenerem „sbornej” Rosji Jurijem Borodawko Chcesz pracować na poważnie- bądź w Moskwie. W dzisiejszych czasach zawodowi biegacze i biathloniści bez lęku wybierają na uczelniach specjalności dalekie od sportu.Czy w pana czasach też tak było? - Teraz sporo zależy od trenera.Rozmawiając, ze swoimi kolegami, pytałem ich o wykształcenie.Odpowiadali, że skończyli wychowanie fizyczne, ale pracują gdzie się da, rzadko w sporcie. Jak zostałem trenerem zmieniłem swoje zdanie o sportowcach.Kiedyś się mówiło, nie masz rozumu idź na wychowanie fizyczne. W rozmowach ze swoimi zawodnikami , kiedy byłem trenerem kadry juniorów, pytałem chłopaków kim chcą być. Zaczęli zastanawiać się nad swoją przyszłością.Tak było z Dementiewem i Legkowem.Wiele szkół wyższych pragnie mieć w szeregach swoich studentów wybitnych sportowców Dementiew studiuje w strukturach MSW Rosji, a Wylegżanin pedagogikę.Ten ostatni po zakończeniu kariery myśli o trenerce. -Może pan patrząc na swoich zawodników stwierdzić, w jakim kierunku powinni się kształcić? To zależy od charakteru każdego człowieka.Wylegżanin czy Kola Pankratow mogą wg. mnie oczywiście , kształcić się w wielu kierunkach.Mają bardzo rozwinięte zdolności analityczne, są szeroko uzdolnieni. Może będą np. dobrymi trenerami, ale teraz ciężko mi o tym mówić. Dobrze, dajmy spokój zawodnikom i wróćmy do pana.Jak został pan trenerem i czy była jakaś alternatywa? Przede mną stał bardzo poważny wybór, czym mam się zająć, ale chciałem być trenerem.Miałem piękne perspektywy pracy w Czelabińsku, gdzie moi przyjaciele zajmowali kierownicze stanowiska.Wiedziałem z kolei, że jeżeli chcę trenować na wysokim poziomie to muszę być w Moskwie i wszystko przyporządkowałem temu celowi.W ZSRR zamieszkać w Moskwie było bardzo trudno.Były problemy z zameldowaniem i pozwoleniem na pracę.Mnie pomógł Merzlakow.On poprosił mojego trenera Anatolija Borysowa , u którego trenowałem w kadrze.Borysow zatrudnił mnie jako drugiego trenera wiosną 1990 roku. Dwa i pół miesiąca później dostałem pozwolenie na osiedlenie się w Moskwie i przystąpiłem do pracy. A teraz, utalentowanemu trenerowi jest łatwiej dostać się do stolicy? Z pewnością ,po prostu inne czasy.Do sbornej mogą przyjść trenerzy spoza Moskwy.Jedynym kryterium awansu są wyniki.Jak odchodziłem do Moskwy zostawiłem na swoim stanowisku Olega Pierewozczikowa.Podam przykład, jest tam taka wieś Szerkan.Mieszka w niej parę tysięcy ludzi.W okresie pięciu lat pojawiło się tam wielu wysokiej klasy zawodników.To mówi samo za siebie o pracy trenera z młodzieżą, jest stworzony system, jest metodyka treningu.Dlaczego więc Pierewozczikow miałby pracować z mniej utalentowanymi Moskwianami, jeżeli robi super robotę na swoim terenie?Tym bardziej, że z minimum „wyciągnął” maksimum.Jestem pewny ,że w kadrze ,z lepszymi zawodnikami jest w stanie także osiągnąć wysokie rezultaty.Na dzisiaj jest wielu trenerów których trzeba zauważyć .Naprzykład Nikołaj Sedow z Sarowa.W ciągu sześciu lat przygotował całą plejadę perspektywicznych zawodników.Ma w swojej grupie pięciu mistrzów świata juniorów (młodszych? dop.skipol).I to wszystko z malutkiego rejonu!Takich ludzi będziemy zachęcać do pracy w sbornej. To teraz zmieńmy trochę temat.Jak poznał pan pod koniec lat 80-tych swoją przyszłą żonę? Na prywatce u znajomych w Czelabińsku.Dość szybko nasza znajomość przeszła z poziomu przyjaźni na coś więcej.Po półtora roku przyjechała do mnie do Moskwy. I zaczęły się ciężkie lata 80-te.Nie bał się pan życia w stolicy? Te czasy zostaną mi w pamięci na zawsze.Parę początkowych lat mieszkałem w Moskwie bez meldunku.Pomógł mi Sasza Zawiałow, znajdując mi mieszkanie. To była wielka szkoła życia i charakteru, kto to przeżył ten wie o czym mówię. Teraz wiem jednak, że nie dałem się złamać i przeżyję wszystko. Jak dalej rozwijała się pańska kariera? Przychodzi taki moment kiedy pomocnik zajmuje miejsce kierownika…….ciąg dalszy nastapi


