A. TAJNER; "TEN PROGRAM TO WIELKA NADZIEJA NA PRZYSZŁOŚĆ"

Podobnie jak zawodnicy, także i prezes Polskiego Związku Narciarskiego czeka na rozpoczęcie drugiej edycji cyklu zawodów w biegach narciarskich, organizowanego w ramach Narodowego Programu Rozwoju Biegów Narciarskich „Bieg na Igrzyska”. W nadchodzącym sezonie zawody będą nazywać się Polbank CUP. To już druga zima z „Biegiem na Igrzyska”, można zatem stwierdzić, że idea ta jest słuszna, a program godny kontynuacji… Apoloniusz Tajner: Bezwzględnie tak. Podobny program sprawdził się w skokach narciarskich, gdzie po sześciu latach mamy wielu zawodników, którzy kwalifikują się do czołowej „30” Pucharu Świata. To jest wielkie osiągnięcie. Myślę, że w biegach narciarskich, aby podobne efekty były dostrzegalne, program musi funkcjonować dłużej, od sześciu do dziesięciu lat. Początkowy etap szkolenia jest bardzo ważny. Dokonuje się wtedy selekcja młodych zawodników i wprowadzenie ich w tajniki sportowej rywalizacji. Ja się bardzo cieszę, bo ten program to wielka nadzieja na przyszłość. Justyna Kowalczyk powiedziała na konferencji prasowej podsumowującej ubiegłoroczny cykl, że serce jej rośnie, gdy patrzy na te dzieci… A.T.: Mógłbym powiedzieć dokładnie to samo. Justyna doskonale zdaje sobie sprawę, że nie miała możliwości, aby w podobnym programie uczestniczyć. Jest to świetne rozwiązanie problemu rywalizacji, na wzór Pucharu Świata. Poprawia się jakość przeprowadzania zawodów, przez co zmienia się podejście i rośnie motywacja uczestników. Dzięki takiej imprezie zwiększa się także motywacja trenerów, instruktorów i nauczycieli wychowania fizycznego. Myślę, że niedługo może zdarzyć się sytuacja, że nie wszyscy chętni wystartują, bo będzie ich za dużo. To ogromne zainteresowanie bardzo mnie cieszy. Serce rośnie. Czy można powiedzieć, że w Polsce, wzorem „małyszomanii” narodziła się „kowalczykomania”? A.T.: Nie wiem, czy nazywać to w ten sposób. Na pewno obserwowany jest wzrost liczby zawodników w sekcjach biegowych. Klimat do biegania się zmienił. To, że ten program funkcjonuje, daje szansę, że być może już na Igrzyskach Olimpijskich w 2018 roku będą startować jego wychowankowie. Jak Pan ocenia stopień zróżnicowania trudności tras biegowych, na których odbywać się będą tegoroczne zawody Polbank CUP? A.T.: Są to na pewno trasy różnorodne i optymalne dla potrzeb zawodników z grup wiekowych tam startujących. Ani za trudne, ani za łatwe. Jednak generalnie brakuje nam tras biegowych w różnych częściach kraju. One się czasem pojawiają przy okazji zawodów, ale później nie są utrzymywane i nie da się na nich trenować. Gdy Justyna Kowalczyk przyjechała do Zakopanego, podczas treningu dwadzieścia razy pokonywała tą samą pętlę, bo w promieniu 50 km nie było dłuższej trasy. Jednak te na których rozgrywane będą zawody Polbank CUP są odpowiednie dla juniorów i bardzo dobrze przygotowane. W tym roku na starcie pojawią się także juniorzy B, juniorzy A i seniorzy. Co najstarszym zawodnikom da udział w Polbank Cup? A.T.: Dla starszych biegaczy będzie to przede wszystkim możliwość startu, bo kalendarz PZN jest bardzo ubogi. My bazujemy na imprezach zgłoszonych przez Okręgowe Związki Narciarskie. Tu często pojawiają się trudności finansowe i stąd imprez dla biegaczy spoza kadr jest bardzo mało. Jeśli w ramach Polbank CUP będą mogli startować seniorzy, to na pewno wpłynie to pozytywnie na ich poziom sportowy. Czego życzy Pan zawodnikom przed inauguracją cyklu? A.T.: Przede wszystkim zdrowia i tradycyjnie „połamania nart”, a także tego, żeby cała akcja nam się rozrastała. Rozmawiała Barbara Niewiadomska - Centrum Promocji AK-Pol


