15 km w Ruka: Niskanen polubił się z kołem podbiegunowym

Fin Iivo Niskanen najlepszy na 15 km klasykiem w Ruka.
Swoje zrobili i pojechali do domu. Taką taktykę przyjęło kierownictwo norweskiej kadry przed biegiem na 15 km stylem klasycznym w Ruka wobec dwóch zawodników, którzy wczoraj w sprincie zajęli miejsca na podium. Zarówno Paal Golberg, jak też Johannes Klaebo pełnili rolę zastępców (Pettera Northuga i Eirika Brandsdala) i nawet mimo świetnych wyników nie dostali szansy występu w niedzielę.
W teatrze biegowym Skiforbundet pierwsze skrzypce przyznano temu, który dzień wcześniej nie przebrnął kwalifikacji, zajmując 34. pozycję ze stratą 0.2 s do ostatniego ćwierćfinalisty. Tyle tylko, że Martin Johnsrud Sundby na trasie, o której mówiło się „niemożliwa do przepchania”, spróbował wczoraj tę legendę poskromić. - Byłem blisko, ale nieważne, bo celem było przetestowanie, czy będę w stanie przygotować tak narty na dystans – opowiedział cytowany przez portal ski-lines.com, który bardzo chciał podreperować przed występami w kraju swoją zdobycz punktową.
W gronie 98 zawodników z 24 państw (to przyzwoita frekwencja narodowościowa) niechlubny bohater ostatnich miesięcy był zdecydowanym faworytem. Ale wcale nie jedynym, co szybko po rozpoczęciu zawodów udowodnił Iivo Niskanen. Fin narzucił sobie bardzo wysokie tempo, któremu próbował równać startujący cztery numery za nim Johan Olsson. Niskanen skutecznie uciekał, dogonić się nie dał i do mety dobiegał jako lider, wyprzedzając aż o 41.6 s swojego rodaka, Sami Jauhojaerviego. Ollson ostatecznie uzyskał o 17 s gorszy czas.
Ale to nie był koniec rywalizacji. Na pierwszym pomiarze czasu Niskanena zdołał wyprzedzić nawet słabnący później Maurice Manificat, a także Calle Halfvarsson, który niespodziewanie wmieszał się w walkę o zwycięstwo. Faworyzowany Sundby uzyskał tam dopiero 11. czas, chociaż na tym etapie straty pomiędzy zawodnikami były jeszcze bardzo małe. Norweg, zwycięzca dwóch z trzech „piętnastek” klasykiem z ubiegłego sezonu, nie był w stanie dogonić tempa Niskanena i świetnie biegnącego później Emila Iversena. Drugi z wymienionych przez większą część dystansu „mieszał” się na kolejne międzyczasy z liderem. Do 10 kilometra biegł na pierwsze miejsce, ale na ostatniej pętli – podobnie jak później Halvarsson – osłabł i ostatecznie został sklasyfikowany na drugiej pozycji. Szwed stracił jeszcze więcej i skończył siódmy, dzięki czemu na podium załapał się Martin Sundby.
Charlotte, Kertu, Maxim i Dario - jestem pewna że szybko wrócą mocni!! #wypadekprzypracy
— Justyna Kowalczyk (@JuiceKowalczyk) 27 listopada 2016
Nikt więcej nie mógł już zagrozić Niskanenowi. Zwycięzca tej konkurencji sprzed dwóch lat powtórzył sukces i po inauguracji sezonu mistrzostw świata w Lahti wlał w serca fińskich kibiców potężny optymizm. Nie on sam, bo obok niego z punktami Pucharu Świata bieg skończyło też 5innych gospodarzy. - To od teraz jedna z moich ulubionych tras – powiedział na mecie niezbyt ekspresyjnie cieszący się Fin.
Warto odnotować, że znakomicie w Ruka zaprezentował się 10. dzisiaj Brytyjczyk Andrew Musgrave i 16. Włoch Federico Pellegrino, który powoli odkleja od siebie łatkę sprintera łyżwowego. Odmienne nastroje panują w reprezentacji Polski. Maciej Staręga był 73., Dominik Bury 76., Jan Antolec 81, a Paweł Klisz – 92.
MCh


