Plusy i minusy Pucharu Świata. Sezon 2015/16 okiem Skipola

Wszystko co dobre szybko się kończy. Kryształowe Kule rozdane, samoloty z Kanady wylądowały już w Europie, a Skipol ocenia, co minionej zimy zaskoczyło nas pozytywnie, a co było rozczarowujące. Przedstawiamy plusy i minusy Pucharu Świata 2015/16.
![]()
Postawa Therese Johaug i Martina Johnsruda Sundby'ego – Kryształowa Kula? Ich. Tour de Ski? Ich. Tour de Canada? Ich. Do tego regularne zwyciężanie w etapach zawodów Pucharu Świata i przekraczanie kolejnych granic ludzkich możliwości. Bo jedno to wygrać bieg na 30 km na Holmenkollen, ale co innego, zrobić to z prawie czterominutową przewagą nad drugą zawodniczką. Pokłony. Szkoda tylko tych serów, których nie pozwolił przywieźć im z Kanady norweski rząd...
Powtarzalność Maiken Caspersen Falli – Nie ma żadnej niespodzianki w tym, że złota medalistka w sprincie z Soczi wygrała generalkę szybkobiegania w PŚ 2015/16. Norweżka wygrała wszystkie sprinty klasykiem (oprócz tego w TdS, w którym nie wystąpiła), a łącznie w zimie zgarnęła 8 triumfów. Wygrała też w Lahti, a tuż po zwycięstwie, na konferencji prasowej zapowiedziała: - Za rok chcę być lepsza także na dystansie.
Wszechstronność Ingvild Flugstad Oestberg – Norwegia przed startem sezonu miała w sprintach nie tylko Fallę, ale też Oestberg. Miała, bo od tej zimy mieszkanka Gjoevik jest znakomita we... wszystkim. Druga narciarka sezonu poczyniła ogromny progres na dystansach, stając od listopada na podium w takich konkurencjach jak np. bieg łączony czy 30 km klasykiem na Holmenkollen. Murowana faworytka do podi...ów (!) w Lahti.
Nowe pokolenie Włochów – Giorgio di Centa i Stefania Belmondo z uśmiechem oglądali (jeśli oglądali) ostatni Puchar Świata. To, co w sprincie wyczyniał Federico Pellegrino, było absolutnie nieprawdopodobne. Zdawał się mówić rywalom: „proszę, biegnijcie, ja minę was przed metą”. Włoch wygrał cztery razy w łyżwie i raz w teamie z D. Noecklerem oraz raz w klasyku, który ponoć... nie jest jego najlepszą stroną. Co więcej, Federico nie jest w Italii sam. Francesco de Fabiani też coraz głośniej dobija się do czołówki.
Parasolki zamienili na kije – Young is coming - wołać mogą ci Brytyjczycy, którzy zainteresowani są biegami na nartach. Jest takich chociaż pięciuset? Wśród nich na pewno są Andrew i jego starszy imiennik Musgrave. Oczywiście ich wyniki (sprinterskie podium Younga w Toblach czy wizyty Musgrave'a w 2. dziesiątce) nie są dziełem przypadku. Obaj na stałe mieszkają w Norwegii. Ale w naszym mniemaniu nic to nie zmienia. Szacun!
Staręga spełnił marzenie – Po nieudanych kwalifikacjach sprintu w Lahti Maciek Staręga nie pałał optymizmem. Mówił, że najchętniej skończyłby sezon, a nie jechał męczyć się w Kanadzie. Tak się chłopak wymęczył, że spełnił wieloletnie marzenie i wystąpił w finale sprintu Pucharu Świata. „Kanadyjski sen” – nazwał to wydarzenie na swoim skipolowym blogu. Poza tym bardzo cieszy nas, że coraz częściej siedlczanin punktuje także w klasyku. Może po tej zimie jednak nie warto aż tak radykalnie zmieniać planów treningowych?
Ustiugov obronił honor Rosji – zerknijmy na zestawienia podiów Tour de Canada. Na osiem etapów w aż pięciu w czołowej trójce kończył Siergiej Ustiugov. To musiało skończyć się co najmniej 2. miejscem w generalce Touru, o jedno lepszym niż w 10. edycji TdS, gdzie Rosjanin był 3. Fantastyczna forma na koniec sezonu przykryła nieco kiepskie rezultaty Sbornej. Dziewięć podiów mężczyzn i tylko jedno autorstwa Natalii Matwiejewej przed startem kanadyjskiej części zabawy to trochę mało jak na mocarstwowe aspiracje tej kadry.
Kanada to ciekawe miejsce – Kalendarz Pucharu Świata ewoluuje z każdym rokiem i chociaż wiele jest w nim nudy, to pomysły takie jak kanadyjskie zakończenie zimy bardzo się nam spodobało. To miłe, obejrzeć biegi przed snem, a nie tuż po pobudce. Samym zawodnikom też się chyba podobało, dla części była to pierwsza wizyta za oceanem. Oby nie ostatnia, chociaż nie najlepiej brzmią informacje, że zainteresowanie mediów TdC było na miejscu znikome.
![]()
To Szwedzi startowali? – Gdyby nie dobry początek Charlotte Kalli, solidna postawa Stiny Nilsson (najlepsza U23), o której Justyna Kowalczyk mówi w samych superlatywach, dwa podia Idy Ingemarsdotter oraz pojedynczy wskok na podium autorstwa Marcusa Hellnera, Szwedzi miniony sezon mogliby obwieścić tragedią. A nie, to była tragedia. I tyle. Gdzie te wielkie pojedynki z Norwegią? Gdzie te dziewięć medali z Falun? Za rok trzeba będzie je obronić, a tymczasem ewidentnie brakuje dobrego wojska. Szczególnie u panów. Jeszcze kilka lat temu niewyobrażalne było, żeby w całym sezonie Trzy Korony zgarnęły ledwie jedno męskie podium w sezonie. Teraz to niestety prawda.
Dominacja trwa – Kolejna zima, kolejne nudy, szczególnie w żeńskiej części Pucharu Świata. Na 216 możliwych miejsc na podium (kobiety i mężczyźni, bez „generalek” TdS, TdC i Ruka Triple, wliczając sztafety) reprezentanci Norwegii obsadzili... 131. Jakim słowem dobrze można opisać rozmiar tej hegemonii? Rywale niestety im nie pomagają. Ani Szwedzi, ani Finowie, ani Rosjanie, nie mówiąc o Niemcach i innych państwach, które powinny wręcz walczyć o podia w każdej narciarskiej dyscyplinie sportu.
Słaba zima Kowalczyk – Trenowała mocno, zapewniała, że bez większych przeszkód, a potem coś nie zagrało i w Pucharze Świata skończyło się kiepsko. Punktów nie ma co liczyć, wszak Polka wybierała tylko niektóre konkurencje, ale brak podium i tylko kilka zadowalających samą zawodniczkę występów już odnotować należy. „Nie było jeszcze sezonu, w którym nadzieje i oczekiwania Justyny tak bardzo rozjechałyby się z rzeczywistością” - pisał w Przeglądzie Sportowym Kamil Wolnicki. Ale zaraz potem napisał też, że „nie było też sezonu, który mógłby jej dać tyle wniosków i refleksji na przyszłość”. Chyba nie ma w Polsce nikogo, kto nie chciałby, żeby efekty tej refleksji dawały powody do radości już następnej zimy. Trzymamy kciuki.
Jak nie ma Justyny, to nie ma nikogo – Sylwia Jaśkowiec? Kontuzja. Paulina Maciuszek? Mamą. Do tego Kornelia Kubińska, Ewelina Marcisz i Magda Kozielska, której perypetie opisywaliśmy niedawno. Tak wygląda lista nieobecnych Polek w Pucharze Świata 2015/16. Brutalnie wróciliśmy do czasów, w których brak Justyny Kowalczyk na starcie oznacza jednocześnie brak Polek. I mimo że trenujące poza kadrą Martyna Galewicz i Marcela Marcisz były w gotowości, szansę na wyjazd otrzymywały sporadycznie.
Heidi Weng bez szału – większość środowiska spodziewała się, że Heidi Weng w tym sezonie ma już wystarczająco dużo krzepy, by jej oddech czuła na plecach Therese Johaug. Niestety tak jak w Kuusamo piękna Norweżka pobiegła złą trasą, tak na tę właściwą jakoś już do końca zimy nie wróciła. Oczywiście nie można 3. zawodniczce sezonu zarzucić czegokolwiek złego, bo 19 podiów to wynik wspaniały. Ale – w myśl piłkarskiej zasady, że „liga byłaby ciekawsza” – pewien niedosyt jest. Zwłaszcza że do Johaug w generalce straciła aż 509 oczek.
Program Tour de Ski – Miejsca jakby wciąż te same, chociaż to całkiem dobrze dla kreowania tradycji. Zwłaszcza Alpe Cermis. Ale etapy w Pradze, Oberhofie i innych zapomnianych nieco miastach też miały urok. Wkurza natomiast podwójnie występujące w PŚ Toblach: i w Tourze, i poza nim. Dlaczego i ile taki przywilej kosztuje? Poza tym mamy też wątpliwości odnośnie programu 10. edycji. Najdłuższe biegi wrzucono na początek, przyznawano bonusy za pościgi, a do tego przykry brak prologu... Wszystko to spowodowało, że po 4. etapie w zasadzie nie było już sprinterów. Słabo wyszło.
Polacy nadal nie istnieją na dystansach – miało być wreszcie inaczej, a jest mniej więcej jak było. Co prawda Jan Antolec zaimponował nam w wywiadzie przeprowadzonym w Falun swoją determinacją i ambicją, jednak prawda jest taka, że świat a Polskę dzieli przepaść, przez którą póki co nie ma nawet jak poprowadzić mostu. A Miroslav Petrasek i treningi z Martinem Jaksem miały przynieść poprawę... Może następnej zimy? Panowie, trzymamy kciuki, bo nadrobić trzeba sporo. I dać porządny przykład młodym.
Redakcja
koordynacja edytorska - MCh
fot. Thomas Zipfel/FIS
Udostępnij
Komentarze (2)
- Szamot2016-03-17 12:16:00Sezon oczywiście całkowicie pod dyktando Norwegów. Zresztą nacja ta jest również mocna w kombinacji, skokach, biathlonie. W świetle ostatnich wydarzeń może trochę podejrzana być forma np. Johaug, która po zwycięskim biegu na 30 km twierdziła, że nie czuje się zmęczona, ale póki co wszystko jest w porządku.
Co do Tourów to nie mam nic przeciwko temu by kilka biegów odbywało się w jednej miejscowości, ale wolałbym by punktacja była jednakowa dla każdego biegu tzn. 100 punktów za zwycięstwo. Obecna punktacja powoduje, że po Tour de Ski znamy już praktycznie zdobywcę Pucharu Świata. Zresztą biegi etapowe zazwyczaj niczym się nie różnią od biegów nie wchodzących w skład tourów. Co do Ski Tour Kanada to myślę, że bardzo dobry pomysł, tym bardziej że w tygodniu biegi były u nas wieczorem i pracujący na rano mogli je obejrzeć. Niestety z tego co wiem w przyszłym sezonie już tego nie ma tylko powraca Finał PŚ, który ma być rozegrany w Tiumeń. Według mnie powinna być też większa ilość biegów łączonych i na 30 km, w tym sezonie mieliśmy odpowiednio jedynie trzy i jeden.
Tak przy okazji, w sobotę mieliśmy ostatnie biegi PŚ i Tour de Kanada. Trochę bez sensu jest, że oprócz biegu pościgowego punktowany jest bieg netto. Przecież wyniki biegu netto są wypaczone przez lokatę na starcie biegu pościgowego. Inaczej biegnie liderka, inaczej biegnie się samotnie, a inaczej w grupie gdzie jest się blokowanym itp. Zresztą klasyfikacja po sobotnim biegu netto nawet nie została wyświetlona. Parmakoski, Johaug i Diggins mają zaliczone podium PŚ choć tak naprawdę udekorowana została za ten bieg tylko zwyciężczyni, dla mnie absurd. Zresztą wiadomo, zwyciężczyni biegu czasu netto zostanie całkowicie w cieniu zwycięzcy biegu pościgowego. Inna rzecz to chyba nie na miejscu jest by w biegu pościgowym 80 procent zawodniczek startowała w tzw. fali. Zamysłem takiego biegu jest to, że kto „pierwszy ten lepszy”, a tak to bieg pościgowy był tylko dla kilku zawodniczek. Chyba nie o to miało chodzić.
Na koniec jeszcze tylko chciałem zauważyć jak stacja eurosport pożegnała się z kibicami po ostatnim biegu na żywo mężczyzn w sobotę. Po minięciu mety przez Sundbiego nagle puszczono (raczej bez wiedzy komentatorów) blok reklamowy. Pomyślałem sobie, że nie zdążą przecież na dojeżdżającego do mety drugiego zawodnika. Okazało się, że nie mieli zamiaru. Po steku reklam zaczął się magazyn jakiejś formuły. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla takiej sytuacji. Po prostu to kpina z kibiców. Dla mnie lepiej spóźnić się 10 minut z relacją niż zakończyć ją minutę za wcześnie. - wow2016-03-18 08:47:23Slaba zima Kowalczyk.... a zdobyla 598 pkt. Ciekawe. Reszta kadrowiczek w okresie wieloletniego wozenia na konkursy nawet lacznie tyle nie zdobyla. Jakos trudno tu ujrzec krytyke na ich temat ... a dlaczego nie ma obiektywnego podsumowania kompletnie zerowych wynikow mezczyzn pomijajac Starege. Moze by tak troche obiektywnosci. Justyna miala kilka kontuzji a jednak punkty zdobywa reszta co. Moze niech trenuja w klubach skoro ciagle kontuzje a w przypadku przerwy w kontuzjach powolywac tylko na konkretne zawody a nie blokowac miejsca w kadrach zdrowym juniorkom bo uciekna z tego sportu


