Przejdź do treści
skipol.plNumer jeden w biegach narciarskich
Blog24 lutego 2016

Biegałem w Oslo na Holmenkollen - pisze Piotr Szczygieł z Krosski Krosno

biegi narciarskie norwegia

Zima jaka jest każdy widzi, więc z tym większą radością oczekiwałem wyjazdu do Norwegii na międzynarodowe zawody leśników. Kilka dni po rywalizacji biegaczy w Pucharze Świata, na dwa tygodnie przed Mistrzostwami Świata w Biathlonie, miałem okazją zanurzyć się w norweskiej mgle, zza której w końcu wyszło słońce. Nie szczegółowo o zawodach jednak chciałbym napisać, ale o miejscu, które choć znane z telewizji mało któremu biegaczowi narciarskiemu jest dane zobaczyć na żywo, o samym bieganiu na trasach nie mówiąc. Znają je dobrze zawodowi biathloniści, biegacze czy skoczkowie, ale chciałbym tutaj oddać magię miejsca oczami „zaawansowanego amatora”.

 

Monument.
Skala ośrodka posadowionego na wzgórzu Holmenkollen w obrębie miasta z widokiem na zatokę, zmodernizowanego przed Mistrzostwami Świata w 2011 roku zapiera dech w piersiach. Skocznia, stadion ze strzelnicą, układ tras wokół z wykorzystaniem mostków i tuneli jest zaprojektowany w tak przemyślany sposób, iż iż siedząc na dowolnej trybunie mamy wrażenie, że znajdujemy się w centrum wydarzeń i na każdej pętli kilkukrotnie widzimy przebiegających zawodników Co ciekawe, uczestnicząc w rywalizacji na trasie, nie odczuwa się przytłoczenia skalą obiektu.

 

Trasy , czyli dlaczego telewizja kłamie

Oczywiście są wymagające, interwałowe (charakterystyka do sprawdzenia w sieci). W czasie mojego pobytu dodatkowe trudności wynikały najpierw z totalnej odwilży, a później z oblodzenia. W efekcie biegając miało się wrażenie, że ciągle jest  pod górkę, nawet jak był zjazd. Trasy znane z telewizji połączone są z siecią innych szlaków narciarskich, tak że bez mapy można się zgubić i wyjechać po kilku dniach powiedzmy w Trondheim. Sztuczne naśnieżanie całości to oczywistość, jednak grubość warstwy śniegu zaskoczyłaby osoby naśnieżające trasy w Polsce. Niestety, przy intensywnym użytkowaniu, sztuczny śnieg transformuje w kierunku luźnego, grubego cukru i robi się grząsko. Oj, nie było lekko. Jak wiadomo, telewizja kłamie i to nie tylko w kwestiach politycznych, bo w relacjach sportowych pogrubia zawodników i wypłaszcza trasy. Podbiegi, które na ekranie określilibyśmy jako łagodne, to  w rzeczywistości niezłe ściany. Stadion, choć do przepchania, też poziomy nie jest.

 

 biegi narciarskie norwegia

 

 

Zaplecze i ine atrakcje

O ile przyzwoite warunki socjalne można blisko nas znaleść np. w Szczyrbskim Plesie, o tyle Oslo wynosi poziom w kosmos. Pomieszczenia do smarowania z digestoriami, dostępność serwisu z pełnym parkiem maszynowym robią wrażenie. Na ziemię, tak  jak u nas sprowadza tylko słaba dostępność parkingów, choć pobliska stacja kolejki miejskiej ułatwia dojazd. Żelaznym punktem do zaliczenia na miejscu jest muzeum narciarstwa, gdzie z każdego eksponatu przebija autentyczna narodowa fascynacja Norwegów nartami. W cenie biletu do muzeum jest wyjazd windą na skocznię. Widok z góry zapiera dech w piersi, chyba że wcześniej wiatr urwie wam głowę.

 

Ogólne wrażenie artystyczne

Poza skalą, choć trzeba pamiętać, że miejsce zostało zaprojektowane na potrzeby sportu wyczynowego i widoczne było zdziwienie na twarzach japońskich czy chińskich turystów wychodzących  z rowu po kolejnym upadku, "bo przecież nie tak miała wyglądać ich narciarska przygoda w tym miejscu”. Podsumowując, jeśli potraficie już biegać na nartach, to wizyta w Holmenkollen będzie niezapomnianym przeżyciem. Zdecydowanie Oslo wyróżnia się na tle innych ośrodków narciarskich w Europie jakie miałem okazję zobaczyć. Przy planowaniu wyjazdu trzeba jednak pamiętać, że tak jak kolejne edycje Pucharu Świata to Otwarte Mistrzostwa Norwegii, tak norweskie ceny towarów i usług są konkurencją samą dla siebie. Na pocieszenie dla tych, którzy nie mogą odwiedzić Oslo przypomnę, że tak naprawdę wyjątkowe miejsce do biegania na nartach można znaleźć prawie w każdym zakątku naszego kraju, oczywiście pod  warunkiem, że jest śnieg.

 

Piotr Szczygieł Krosski Briko Maplus Krosno

fot. autor

 

sklep XC-SKI.PL narty biegowe, nartorolki

Udostępnij

Komentarze (7)

  • Malina2016-02-24 18:18:06
    Zazdroszczę, zobaczyć Mekkę narciarstwa. Mieć jedno takie miejsce w Polsce. Pewnie była to wycieczka życia, niestety nasza polska szara rzeczywistość nie każdemu na to pozwala. A jak wygląda to ze strony finansowej? Bilety? Parkingi? Noclegi? Nam zostaje niestety biegowa Częstochowa czyli Jakuszyce i marzenia. A jak poszły zawody? Mają się czym pochwalić nasi leśnicy? Czy wnioskując po artykule była to wycieczka krajoznawcza ?
  • pep_pe2016-02-24 20:44:25
    Pełne wyniki zawodów na www.efns.eu, polscy leśnicy nie mają się czego wstydzić. 2 starty indywidualne i sztafeta, więc to nie była tylko wycieczka. Ceny: bilet miejski 1 godz.: 31 NOK, hostel poza centrum ze śniadaniem i obiadokolacją od ok. 450 NOK, plastikowy hełm wikinga: 100 NOK :-)
  • Malina2016-02-25 10:56:17
    No przejrzałem i skoro jest Pan z nich zadowolony, to gratuluję. Mi byłoby troszkę wstyd, ale co innego jeśli jedzie się reprezentować Kraj, a co innego zwiedzać i pstrykać zdjęcia (i nie mówię tutaj tylko o Panu, bo na tle Reprezentacji wypadł Pan bardzo przyzwoicie, a nawet sądząc po wynikach był Pan jej liderem), ale też dochodzi kwestia na jakich zasadach była ta reprezentacja kompletowana, bo jak w wielu firmach i mówię tutaj z autopsji moich przyjaciół, rozsianych w różnych tego typu instytucjach (ja akurat reprezentuję SW) decyduje niestety kolesiostwo, a nie wiarygodne wyniki, a szkoda, no ale co do moralności nie wnikam. Biorąc pod uwagę, że kurs wynosi ok. 50gr za 1 Koronę, to sporo i boleśnie dla prywatnej kieszeni, chyba że za czyjeś (tutaj już zostawiam każdemu w domyśle). Ale ja nie o tym, to było tylko w odniesieniu i w ramach wstępu. Zapomniał Pan chyba o najważniejszym: a mianowicie, że prawie każda wioska w ramach możliwości ma trasy biegowe, albo stok, że masa młodzieży tam trenuje w każdym wieku ( a Pan tu o jakichś Chińczykach), że jest to sport narodowy. A u nas piłka nożna. I nie ma co psioczyć bo to nasza wina. Stadiony tak jak Norwegowie areny do narciarstwa mamy bardzo dobre i jest ich sporo. Pomijając już temat śniegu i warunków klimatycznych i wszystkich niedogodności z tym związanych ( a co pokazuje Marcialonga i Mistrzostwa w Rumunii, dla chcącego nic trudnego) nie ma w Polsce szkolenie młodzieży. Tutaj pytanie do Pana, bo jak mniemam pep_pe to Pan Piotr i jest Pan członkiem Krosski, DLACZEGO WASZ KLUB NIE STAWIA NA SZKOLENIE MŁODZIEŻY?
  • pep_pe2016-02-25 14:10:05
    Lubię dyskutować, więc z przyjemnością odpowiadam na pytania i wątpliwości Kolegi. Po pierwsze, wspomniana impreza miała wiele aspektów (o czym można przeczytać na stronie organizatora) i czysty wynik sportowy nie jest jedynym kryterium oceny całości. Aha, no i wyjazd był bez kolesiostwa. Proszę też zwrócić uwagę, że tematem artykułu są trasy Holmenkollen, a nie organizacja sportu masowego w Norwegii, choć przyznaję, że popularność różnych dyscyplin sportu jest zauważalna na każdym kroku, szczególnie po ilości trenujących dzieci. I tutaj przejdę do NAJWAŻNIEJSZEJ jak sądzę dla Kolegi kwestii czyli szkolenia młodzieży. Żeby "stawiać", to podobnie jak w barze, trzeba mieć za co. Trzeba mieć też przygotowanych merytorycznie ludzi, którzy mają czas i chęć do prowadzenia treningów. Ponadto w promieniu 10 km od nas działają dwa kluby szkolące młodzież (szacunek!) i to jak sądzę na razie wystarczy. Po publiczne pieniądze ręki nie wyciągamy, więc nie widzę powodu do rozliczania nas. Realizujemy swoje cele statutowe, dobrze i zdrowo się bawimy, popularyzując przy tym bieganie na nartach. Jeśli w przyszłości zmienią się uwarunkowania, chętnie będziemy też i szkolić. Oczywiście jesteśmy otwarci na nowych członków i serdecznie zapraszamy wszystkich chętnych do KrosSki! (kontakt przez FB).
  • Malina2016-02-25 17:54:22
    Proszę nie czynić mezaliansu i nie obrażać dyskusji. Nie chcę mi się bić jak Pyrrus pod Ausculum, bo to nie ma sensu, obnażać Pański brak taktu i wyczucia, a tak zacne forum do tego nie służy. Mamy wolny kraj i słowa marnować, wynik sportowy, kolesiostwo, stawiać itp. znaczą dla każdego coś innego. Jestem byłym zawodnikiem i pochodzę z Rymanowa k/Krosno, jednakże nie mieszkam tam już ponad 20 lat, ale historię narciarstwa w krośnieńskim coś tam znam. Ale zacznijmy od początku:
    1. "Czysty" wynik sportowy nie był najważniejszy. No ciekawy pogląd, co znaczy czysty, bo nie kumam? Można mówić gdy się startuje za własne pieniądze w regionalnym biegu, że liczy się zabawa a nie wynik, ale gdy jedzie się reprezentować polskich leśników, czyli pośrednio Polskę i wynik nie jest najważniejszy? Czyli co ? Napić się, zwiedzić i zjeść za państwowe? Proszę się nie kompromitować.
    2. Wyjazd bez kolesiostwa. No to mnie Pan zaskoczył, tu ogólne spostrzeżenie bo w innych branżach jest podobnie. Czyli na jakiej zasadzie wybrano reprezentację? Chyba macie jakieś Mistrzostwa Leśników czy coś? Jak mnie Pan zdenerwuje to poszukam wyniki i je skonfrontujemy, chyba że był to wyjazd na zasadzie kolesiostwa?
    3. Abstrahując już od pieniędzy, bo znalazły by się one na młodzież, gdyż tematem się interesuję ( chcę założyć właśnie klub, ale w innej dyscyplinie, Poznańskie nie ma takiej tradycji niestety), tak jak Pan napisał trzeba mieć CHĘĆ, CHĘĆ, CHĘĆ, ale po co, bo pewnie strzelam utrzymujecie się Panowie z 1% podatku, oczywiście nie robicie nic złego, ale też w moim mniemaniu nic pożytecznego, no oprócz jak to Pan określił dobrze się bawicie.
    4. SZACUN DLA TYCH KLUBÓW, ZGADZAM SIE. A więc, z jakich powodów Pan twierdzi, że na razie to wystarczy? Przecież nie ma u Was merytorycznie przygotowanych ludzi? Posłuży się Pan jakąś mapa mikroregionu? Wypowiedzią trenera? Proszę sięgnąć do historii, ile kiedyś było klubów trenujących młodzież w tym regionie. Gdzieś tam wyczytałem, że któryś z Waszych zawodników jest wfistą, to nie jest jakiegoś rodzaju merytoryczne przygotowanie? A no tak brak chęci, lepiej a to już zostawię wnioski innym.

    Oj cienko z tą dyskusją u Pana. To tyle z mojej strony, życzę sukcesów i powodzenia w kolejnych biegach. Pozdrawiam ZN.
  • pep_pe2016-02-25 21:42:38
    Oj, chyba rzeczywiście mocno odmiennie postrzegamy rzeczywistość. Dyskutuje Pan z amatorem, który owszem trenuje, ale ma pracę, rodzinę i inne życiowe zobowiązania , dlatego sport to owszem wyzwanie, ale nie cel sam w sobie.Głównie dla takich ludzi organizowane są wspomniane zawody. Nie doczytał Pan informacji o efns. Przejdźmy jednak na krajowe podwórko. Osobiście uważam, że zrzeszanie się ludzi w celu wspólnego działania, nawet jeśli w danej chwili nie przyświecają im wysokie cele ma sens. Po prostu lubimy biegać na nartach i zachęcamy do tego innych. Wg Pana to mało, ale dla większości społeczeństwa, które nie uprawia żadnego sportu, to bardzo dużo. Rzeczywiście sportowy dorobek biegaczy, biathlonistów i trenerów z podkarpacia jest niepodważalny, ale póki co to dla nas, za wysokie progi, inna bajka. Tak jak napisałem w poprzednim poście, do skutecznego, odpowiedzialnego szkolenia spełnione musi być kilka warunków, a o to proszę mi wierzyć, łatwo nie jest. Dlatego też raz jeszcze podkreślę swoje uznanie dla ludzi, którzy się tego podejmują. Także Pana podtrzymuję w zamiarze założenia klubu i chętnie podyskutuję z Panem za czas jakiś, z perspektywy faktów dokonanych i mam nadzieję z mniejszą ilością złych emocji. Pozdrawiam
  • Habrat Józef2016-02-28 17:00:56
    Po biegu na 15 km, który dziś "wystartował" w Jakuszycach mam trochę czasu i jak zwykle czytam skipola. No i trafiła mi się "gratka", artykuł "Biegałem w Holmenkollen ... Sam artykuł niczego sobie. Wynika z niego jednak jedynie tyle, że leśnicy tam byli, widzieli, ale nie zwyciężyli. Nie będę odnosił się do poziomu sportowego zawodów, bo dla jednych dotarcie do mety już jest sukcesem /np. dla mnie/, dla innych liczy się dobry wynik sportowy, a dla jeszcze innych "zdobycie" nagrody. Dziś doskonale widać to na różnych krajowych zawodach, gdy w grę wchodzi nagroda pieniężna za wywalczenie czołowych miejsc, wtedy startują nawet kadrowicze. Pomimo wszystko nie widzę w tym nic zdrożnego. No i chwała leśnikom, że tam byli, ale na pewno nie byli to najlepsi biegacze leśnicy. Są lepsi, wystarczy jedynie spojrzeć na Mistrzostwa Polski Leśników odbywające się corocznie w Jakuszycach. Ma rację "Malina", że to inne parametry zadecydowały o doborze kadry leśników, wynik sportowy był na dalszym planie. Z perspektywy "upływu lat" mogę jedynie dodać, że nic się nie zmieniło i jak dawniej na atrakcyjne wyjazdy jadą nie Ci co powinni, lecz "inni".

    A, co do samego klubu KrosSki Briko Maplus kilka rad:

    1. Pieniądze są. Można aplikować w Urzędzie Miasta w Krośnie, u Marszałka Województwa Podkarpackiego, Ministerstwie Sportu i Turystyki, można pozyskiwać środki z odpisów podatkowych tzw. 1 procenta /proszę jednak pamiętać, że to też pieniądze budżetowe - uszczuplają wpływy do budżetu państwa/, no i sponsorzy prywatni - wiem ile kosztowało mnie prowadzenie MLKS "ORLEW".

    2. Szkolenie młodzieży. Moim zdaniem istnienie jakiegokolwiek klubu bez zaplecza jest bezcelowym przedsięwzięciem. Młodzież to przyszłość. Proszę mi wierzyć, że bez młodzieży trudno Wam będzie utrzymać nawet wymagany 15 osobowy skład członków.

    3 Kadra szkoleniowa. W klubie jest przecież Trener PZN II klasy /z ogromną wiedzą !!!/ i dwaj instruktorzy. Trzeba tylko chcieć. Ze swej strony deklaruję pomoc - pomimo, że nie jestem członkiem klubu.

    4. Zabawa w bieganie na nartach. Tak o ile robi się to za własne pieniądze. Nie wnikam w szczegóły. Trochę jeżdżę po świecie /minn. Chiny, Kuba, Szwecja - Lahti, Finlandia, Dania, Hiszpania, Izrael, Grecja - Igrzyska Olimpijskie, itd./ i wiem ile to kosztuje. Nie wiem czy Wasz sponsor Briko Maplus dobrze oceni powołanie klubu "dla zabawy".

    5. Na koniec proszę pamiętać, że KrosSki Briko Maplus to klub, który powstał w stu procentach na bazie sekcji narciarskiej MLKS "ORLEW". Dlatego pozwalam sobie na ten wpis.

    Moje rady proszę przyjąć ze zrozumienie.

    Józef Habrat

Dodaj komentarz

Komentarze są anonimowe. Redakcja nie odpowiada za treści czytelników.