Z wiatrem pod narty #3 z Jakubem Kotem: Na szczęście jest Wielka Krokiew!
Przed nami kolejny weekend Pucharu Świata, pierwszy raz w historii ekipy udały się do Niżnego Tagiłu. Daleko… Mało komfortowo. Cóż trzeba skakać. Tuż przed rozpoczęciem skoków w azjatyckiej części Rosji porozmawiałem z naszym skoczkiem Jakubem Kotem, który ostatnie dni spędził trenując razem z naszymi kadrowiczami.
Piotr Majchrzak: Kuba, jak ważny dla polskiego skoczka jest fakt, że Wielka Krokiew jest przygotowana do skakania?
Kuba Kot: Bardzo ważny, to nie ulega wątpliwości, skocznia została przygotowana i jest to super sprawa nie tylko dla mnie, ale i skoczków z kadry… Jakby skocznia nie była gotowa, myślę, że teraz byłoby naprawdę bardzo źle. Zmuszeni bylibyśmy do szukania za granicą, a wiadomo jak wygląda sytuacja ze śniegiem… Dzięki temu, że to my dysponujemy przygotowanym obiektem, przyjeżdżają do nas inne reprezentacje. Niedawno byli Czesi, Słoweńcy też u nas trenowali. W tym momencie są Kazachowie. Nie zapominajmy jednak, jak jest to ważne dla skoczków z kadry A , którzy po pierwszych zawodach Pucharu Świata wrócili nieco zdezorientowani…
Po prostu dobrze iść na skocznie i spokojnie potrenować.
Dokładnie, trzeba iść na skocznię i liczyć na dobre warunki, oddać 6 skoków, poprawiając przy okazji błędy. Uwierz, po takim treningu czasami wszystko może się odmienić. Najgorsze byłoby siedzenie w domu i rozmyślanie, dzięki Wielkiej Krokwi można działać. Stąd wielkie podziękowania dla osób, które ją przygotowały. Skocznia otwarta jest od zeszłego wtorku i to procentuje. Maciek Kot, w ogóle zrezygnował ze startu w Lillehammer by móc spokojnie potrenować… Niestety przeszkodziła mu nieco pogoda, bo raz za mocno wiało, później zepsuło się mrożenie najazdu, więc skoki były niemożliwe. Niemniej jednak miał te trzy treningi więcej i na pewno w jakimś sensie mu to pomogło.
Z ekonomicznego punktu widzenia to również opłacalne. My nie wydajemy na zagraniczne wyjazdy, a inne ekipy przyjeżdżają do nas.
Oczywiście, dzięki temu zarabia skocznia, pieniądze dostaje także COS, bo gdzieś trzeba trenować, wszyscy muszą gdzieś mieszkać. Dobrze, więc, że działacze zdają sobie z tego sprawę. Trenujmy u siebie, a będą z tego same korzyści. Wyjeżdżając za granice tracimy przecież dwa dni na dojazdy. Miejmy, więc nadzieje, że działacze nie osiądą na laurach i skocznie w Szczyrku i Wiśle również zostaną szybko przygotowane.
Trenowałeś z kadrowiczami przez ostatnie dni, jak oceniasz ich dyspozycję, idzie do góry
Widziałem skoki chłopaków i muszę przyznać, że Piotrek Żyła pod nieobecność Kamila stał się takim nieformalnym liderem drużyny. Natomiast reszta może nie jest niewiadomą, ale ciężko mi wyrokować jak sobie poradzą. Wiem, ze Maciek Kot znacznie się poprawił, ale nadal narzeka na jakieś błędy, które jeszcze się zdarzają. Dlatego skoki nie są tak płynne jak rok temu, więc tu może być różnie. Co do reszty, Dawid i Jasiek skaczą poprawnie, pamiętajmy jednak, że to jest Puchar Świata, czasami potrzeba tu trochę szczęścia. Dobrze, że zaczyna się Puchar Kontynentalny, będzie większa możliwość przeglądu zawodników i co za tym idzie rotacji. Powinno być tak, że najgorszy z Pucharu Świata w kolejnym konkursie jedzie na "kontynental", a ten, co uzyskał najlepszy wynik w tej drugiej lidze jedzie na Puchar Świata. Zobaczymy jak rozwiążą to trenerzy.
Dlaczego na Puchar Kontynentalny do Reny jedzie Aleksander Zniszczoł? W Lillehammer prezentował się bardzo solidnie. Tymczasem już tydzień temu podjęto decyzje, że do Rosji nie poleci.
Ciężko mi powiedzieć, to decyzja trenerów, pamiętajmy jednak, że Olek jest młody, czasami takiego zawodnika lepiej oszczędzić, pozwolić mu zając wysokie miejsce w Pucharze Kontynentalnym. Myślę, że nie ma co tego roztrząsać, każda decyzja byłaby dobra. Gdyby pojechał do Tagiłu super, startuje w Pucharze Świata, jedzie na zawody niższej rangi, też dobrze, bo ma szanse na podium, zwycięstwo. Zresztą to jest dopiero grudzień. Wszystko w swoim czasie.
Zaskoczył Cię początek Pucharu Świata? Tak naprawdę Koudelka wyskoczył znikąd.
Początek zawsze jest zaskakujący, pojawiają się zawodnicy, o których nie myśleliśmy w tym kontekście. Wszyscy mówili o Freundzie? I co? Trochę go brakuje na tych najlepszych miejscach. Koudelka jest pozytywnym zaskoczeniem, ale to dobrze lubimy Czechów, to bardzo sympatyczni zawodnicy. Fajnie, że tak dobrze im idzie. Co do reszty, Simon Ammann i Noriaki Kasai to klasa sama w sobie, dlatego też ich wyniki nie powinny nikogo dziwić.
Roman Koudelka, który do Rosji nie poleciał, pytany o to, co będzie robił przez najbliższy tydzień odpowiada, że chce zapomnieć o skokach, a na rozbiegu pojawi się dopiero na treningach w Engelbergu. Specyficznie?
Nie do końca. Roman czuje, że jest w dobrej dyspozycji, nie potrzebne mu kolejne skoki, bo czuje tak zwany automatyzm. To jest właśnie ta forma… Kudelka wie, że lepszy będzie dla niego odpoczynek, niż skakanie by na siłę coś poprawić. Przez najbliższe dni trochę sobie odpocznie, popracuje na siłowni, by podtrzymać swoją motorykę, naładuje akumulatory. Myślę, że w Engelbergu znów pokaże, na co go stać.
Jeszcze na koniec zapytam jak wygląda sytuacja z Jakubem Wolnym. Ponoć dostał już zgodę na treningi.
Tak, Kuba był z nami w tygodniu. Jednak jeszcze nie skakał, na razie tylko zjeżdżał po zeskoku by na nowo oswoić się ze śniegiem i prędkością. Z tego co wiem Kuba przeszedł badania i wszystko jest już na najlepszej drodze by wracać na skocznie. Trenerzy mówili także, że ma być brany pod uwagę w kontekście kolejnego ‘’kontynentala’’ w Ga-Pa. Zobaczymy jak to będzie, po takich kontuzjach niektórzy wracają bardzo mocni, inni zaś potrzebują sporo czasu na odbudowanie dyspozycji.
Z Jakubem Kotem rozmawiał Piotr Majchrzak
Udostępnij
Komentarze (1)
- Arn2014-12-12 21:53:13Fajnie ,ze takie wywiady się pojawiają ale Jakub wypowiadał się jako kto? Bo jeśli aktywny skoczek to wypadało by się spytać co u niego z formą i jakie ma plany..


