Przejdź do treści
skipol.plNumer jeden w biegach narciarskich
Skoki narciarskie15 listopada 2014

Sarah Hendrickson wreszcie zdrowa!

Sarah Hendrickson

Bolesna kontuzja, rehabilitacja i wielomiesięczna walka o powrót na skocznię. Amerykanka Sarah Hendrickson jest wreszcie zdrowa i zapowiada batalię o obronę tytułu mistrzowskiego.

 

Przed urodzoną w 1994 roku skoczkinią malowała się piękna przyszłość. Ogromny talent, świetna jak na kobietę technika i optymalna budowa ciała zdecydowały w dużej mierze o zdominowaniu przez nią pierwszej edycji Pucharu Świata. W przełomowym dla pań sezonie 2011/12 Hendrickson wygrała 9 z 13 konkursów. To był nokaut. Rok później do głosu doszła filigranowa Sara Takanashi. Japonka podniosła rzuconą przez Amerykankę rękawicę i odebrała jej Kryształową Kulę. Emocjonujący „pojedynek dwóch Sar” miał być machiną promocyjną żeńskich skoków, ale niespodziewanie zakończył się podczas letniego treningu w Oberstdorfie.

 

Mistrzyni świata z Val di Fiemme do sezonu olimpijskiego przygotowywała się na znanej z Turnieju Czterech Skoczni Schattenbergschanze. W jednej z prób, mimo obniżonej belki startowej, znacznie przeskoczyła obiekt. Niestety lądowanie na 148 metrze nie zakończyło się szczęśliwie – Hendrickson uszkodziła więzadło poboczne przyśrodkowe prawego kolana.

 

- Jak tylko wylądowałam i ostry ból przeszył moją nogę, wiedziałam że nie jest dobrze. Leżałam na zeskoku skoczni, krzycząc z bólu, podczas gdy koleżanki z drużyny pomagały mi odpiąć narty w wykręconej pozycji. Zamknęłam wówczas oczy, świadomie ruszając nogą i starając się przekonać samą siebie, że to tylko szok, z którego muszę się otrząsnąć. Byłam jednak w błędzie - cytował wówczas skoczkinię portal Skijumping.pl. Mimo wielu trudności, czarnych myśli i zmiany planów o 180° Sarah zacisnęła zęby i udała się na długą rehabilitację, której metą miały być pierwsze w historii konkursy olimpijskie. I chociaż do Soczi zdążyła się wyleczyć, w konkursie indywidualnym zajęła dopiero 21. lokatę. A po igrzyskach znów udała się do fizjoterapeutów, by w pełni sił powrócić do rywalizacji w sezonie 2014/15.

 

Pierwszymi zawodami w pełni zdrowia były dla Hendrickson Puchary Kontynentalne w norweskim Trondheim. - Byłam bardzo szczęśliwa, że wróciłam na zawody już latem. Jestem zadowolona z moich wyników, które przyszły po aż czternastu miesiącach rekonwalescencji. Stoi za tym ogromny wysiłek, ale mam to już za sobą i czuję, że jestem silniejsza niż kiedykolwiek – stwierdziła zawodniczka w opublikowanej niedawno rozmowie z reporterem FIS. Jak przyznała w wywiadzie udzielonym podczas zgrupowania w Szczyrku, jej głównym celem jest obrona tytułu mistrzyni świata. W Falun może być o to niezwykle trudno, ale Amerykanka nie myśli o konkurentkach.

 

- Takanashi jest niezwykle mocna i nie będzie łatwo z nią konkurować, podobnie jak z kilkoma innymi dziewczynami. Ale wiem, że jedyną drogą na szczyt jest skupienie się na sobie, a nie na rywalkach. Muszę krok po kroku doskonalić swoje umiejętności. Gdy to się uda, powinno być dobrze – z optymizmem wyjaśnia Hendrickson, która sezon Pucharu Świata zainauguruje w norweskim Lillehammer. Pierwszy konkurs na Lysgårdsbakken odbędzie się już 5 grudnia. Dla żeńskich skoków narciarskich jej powrót do rywalizacji to doskonała wiadomość. Z jej obecności ucieszyć powinni się i sponsorzy, i działacze, i kibice. Czy gwiazda znów zabłyśnie? Przekonamy się wkrótce.

 

MICHAŁ CHMIELEWSKI | @CHMIIELEWSKI

źródło: nbcsports.com | fis-ski.com | skijumping.pl

fot. Flickr

sklep XC-SKI.PL narty biegowe, nartorolki

Udostępnij

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Komentarze są anonimowe. Redakcja nie odpowiada za treści czytelników.