W cztery oczy z Weroniką Nowakowską Ziemniak

Zapraszam gorąco do przeczytania kolejnego „W cztery oczy z”. W dzisiejszym wydaniu jest nim moja krajanka, reprezentantka Polski w biathlonie – Weronika Nowakowska – Ziemniak. Dodam jeszcze tylko, że piąte miejsce, które zajęła podczas Igrzysk Olimpijskich w Vancover, jest najwyższym indywidualnym miejscem zawodniczki z Polski w historii.
Damian Bednarz: Śni Ci się jeszcze po nocach ten feralny strzał, który zabrał Ci medal w Soczi i Vancover?
Weronika Weronika Nowakowska – Ziemniak: Vancouver nie przeżywałam w kategorii utraty czegokolwiek. Wiedziałam, że 5 miejsce było świetnym wynikiem i dobrą prognozą na przyszłość. Sochi przeżyłam jednak bardzo mocno i rzeczywiście śni mi się po nocach do teraz.
Sport zawodowy bardzo przeszkadza w życiu rodzinnym?
Do wszystkiego na co się w życiu decyduję podchodzę z pełnym zaangażowaniem i pasją. Moi bliscy o tym wiedzą, nigdy ich nie okłamywałam w tej kwestii. Kocham to co robię i chcę się temu poświęcać. Czy bywa trudno? Owszem ale nie na tyle by rezygnować.
Poprzedni rok był w Twoim wykonaniu niezłym rollercosterem. Jakie cele stawiasz sobie przed tym sezonem?
Jedyny cal jaki sobie stawiam to prezentację najlepszych umiejętności na trasie i strzelnicy. Pracuję by jedno z drugim zgrać i pokazać samej sobie własną wartość.
Po Igrzyskach byłaś bliska zakończenia profesjonalnej kariery. Co przekonało Cię aby przynajmniej ten sezon uprawiać jakże ukochaną przez Ciebie dyscyplinę sportową?
Czynników było wiele. Po pierwsze naprawdę lubię to co robię, mam wspaniałych przyjaciół, rodzinę ,fanów, w których znajduję oparcie. Poza tym trener utwierdził mnie w przekonaniu, że wykonałam kawał ciężkiej roboty a do WIELKICH sukcesów brak tak niewiele, czasem tego jedynego strzału… Więc postanowiłam raz jeszcze podnieść rzuconą przez biathlon rękawicę i zawalczyć. Co będzie, zobaczymy.
Nadchodzący sezon będzie wyjątkowy ze względu na brak wielce zasłużonych nazwisk takich jak Tora Berger czy Andrea Henkel. Czy w którejś z młodych zawodniczek, stawiających dopiero pierwsze kroki w biathlonie, dostrzegasz potencjalne następczynie?
Oczywiście! Młode Niemki: Gossner, Preuss czy Dalhmeier na pewno godnie zastąpią doświadczoną Henkel, że o Tiril Eckhof i innych młodych, zdolnych Norweżkach nie wspomnę. Tu wszystko płynie… jedni przychodzą, inni odchodzą, zawsze się coś dzieje. Bez obaw! Emocji będzie wiele!:)
Co zdaniem Weroniki Nowakowskiej – Ziemniak jest główną przyczyną fatalnej postawy męskiej kadry?
Niezręcznie wypowiadać mi się o kolegach z reprezentacji. Kibicuję im zawsze!!! Teraz ciężko pracują, z czasem mam nadzieję nadejdą rezultaty.
Przed rozpoczęciem przygotowań do tegorocznych startów byłaś zdeterminowana by poprawić swoje strzelanie. Jak wyglądały Twoje treningi w tej kwestii? Uważasz, że poprawiłaś ten element biathlonowego rzemiosła?
Sezon zweryfikuje czy poprawiłam ale strzelaniu poświęciłam znacznie więcej czasu i uwagi. Wymieniłam słynnego Zbyszka na Leona, który technicznie jest po prostu lepszy. Ponadto do grona konsultantów udało mi się pozyskać trenera strzelectwa Krzysztofa Rymskiego, który co jakiś czas zgrabnie przekazuje mi uwagi dotyczące zarówno techniki strzeleckiej jak i tzw ,,postawy wewnętrznej”, czyli krótko mówiąc tysiąca myśli które przychodzą w czasie strzelania. Bardzo cenię sobie tę współpracę.
Co zainspirowało Cię do uprawiania biathlonu?
To cholernie trudna dyscyplina sportu! Połączenie szaleństwa na trasie ze spokojem na strzelnicy! Nie lada wyzwanie a ja lubię wyzwania, po prostu.
W styczniu przyszłego roku w Twoim rodzinnym mieście – Dusznikach – Zdroju odbędzie się Puchar IBU. Tak wielkie wydarzenie, ma szansę spopularyzować biathlon w naszym kraju?
Po pierwsze to wielki sukces Miasta, Polskiego Związku Biathlonu i Polski! Czy dzięki temu dyscyplina stanie się popularniejsza, nie wiem ale na pewno to dobry, pierwszy krok ku temu. Jestem bardzo podekscytowana, pełna nadziei na zaangażowanie mieszkańców, kibiców i sportowców tym wydarzeniem! Rozważam nawet rezygnację z Pucharu Świata w Oberhofie by wystartować ,, u siebie”, ale ostatecznie to trener i czas zdecyduje co będzie.
W wielu wywiadach podkreślasz, że nie jesteś spełnionym sportowcem. Co da Ci takowe spełnienie? Jakie wyniki zadowolą Cię do tego stopnia, że zmienisz swoje przekonanie?
Zawsze marzyłam o jednym- medalu olimpijskim i do tych imprez przygotowywałam się na 100%. Dziś nie wiem czy będę w stanie podjąć walkę o medal olimpijski po raz trzeci ale dobrym początkiem ,, przełamania” byłoby podium Pucharu Świata.
Media kreują Cię jako osobę niezwykle pewną siebie, tymczasem nie do końca tak jest. Przeszkadza Ci sposób w jaki dziennikarze ukazują polskiego sportowca?
Nie dbam zanadto o to jak mnie kreują media. Wiem jaka jestem i ci, którzy NAPRAWDĘ mnie znają, też wiedzą, reszta mnie nie obchodzi. Bywam pewna siebie, ale są momenty kiedy chowam się w kątku i ronię łzy. Jak już się wypłaczę to staję znów do walki-tyle!
Jaką osobą prywatnie jest Weronika Nowakowska?
Nie łatwo opisywać siebie ale na pewno jestem pełna energii i ciekawa świata. Lubię się angażować, drobnymi a czasem dużymi kroczkami zmieniać świat na lepsze, odważnie artykułować swoje zdanie, pomagać, wspierać- ale nie wyręczać! Kocham się śmiać, jeść , podróżować, poznawać, uczyć się i otaczać ciekawymi ludźmi. Nie lubię lenistwa, obłudy i obojętności.
źródło: Damian Bednarz
http://bednarz.blog.pl/


