Przejdź do treści
skipol.plNumer jeden w biegach narciarskich
Kocham biegówki: sprzęt30 września 2014

Biegówki na początek, co wybrać, łuska, włoski czy wkładka

skintec

Śnieg w wyższych partiach gór już leży, prognozy zapowiadają wczesną zimę, czas najwyższy zastanowić się nad doborem pierwszych nart biegowych. Spróbuje odpowiedzieć tym tekstem – hurtowo – na liczne pytania, które dostajemy na redakcyjną pocztę.

 

Czasy biegówek i śladówek minęły bezpowrotnie, konia z rzędem temu, kto potrafi odpowiedzieć co lepsze, łuska, mikrowłoski, skintec (wkładki) czy jeszcze inny nie znany mi patent.

Z doświadczenia wynika, że dla mnie najlepsze są mikrowłoski , spróbowałem zarówno łusek, jak też wkładek , ale step by step spróbuję się z tematem „rozprawić”.

 

Na początek łuska i jej liczne wariacje.

Narta z łuską, czy to szersza, czy też posiadająca profil narty sportowej to dla początkującego narciarza biegacza  podstawa. Smarować nie trzeba a łuska gwarantuje nam „trzymanie” w każdych warunkach. Jeżeli chcemy chodzić poza trasami wybieramy szerszą nartę, krótszą,  o niższym profilu (wysokość narty pod stopą) z szerszym dziobem. Takie narty są  w szerokim wyborze praktycznie w każdej sieci sklepów sportowych. Można kupić „gotowca” czyli nartę z wiązaniem ( SNS lub NNN) w cenie od 490 do 790 zł. Często gęsto dołożą jeszcze kije.

Narta półsportowa z łuską to już lekka zmiana budowy narty. Narta ma profil i wygląd narty sportowej, min. wyższy profil i jest węższa a dodatkowo jest wyposażona w łuskę. Takie narty są idealne do treningów (zero serwisu na trzymanie) a także wg. mnie bardzo dobre do nauki techniki biegu. Przy tradycyjnym smarowaniu odbicie można sobie spokojnie spóźniać, łuska tak wyrozumiała nie jest. Z doświadczenia wiem, że narciarze mający już za sobą podstawy kroku, szybciej łapią technikę odbicia na łuskach. Testowałem zarówno na sobie, jak też znajomych kilka par Salomonów, Atomiców, Fischerów ( o nowej łusce Fischera, pisaliśmy już na portalu)  i Rossignoli, tutaj wybór jest duży. Czyli narta dla mającego podstawy narciarza biegacza jak najbardziej odpowiednia.

Oczywiście łuska to nie tylko najtańsze i najprostsze konstrukcyjnie narty. Łuskę stosuje się też w wysokich modelach nart biegowych, zdarza się, że zawodnicy startujący w największych biegach Worldloppet startują na nartach wyczynowych z łuską, która ma inny  (lżejszy) wzór, ale zasada ta sama. Oczywiście takie narty są droższe od podanych przykładów jednak zasada działania jest identyczna . Początkującym jednak nie polecam, za drogo.

 

No wax, no grip, optigrip, mikrokontakt, Nano  czyli wariacje biegówek bez łuski i smarowania

Temat łuski wyczerpany,  co jednak, gdy początkujący biegacz chce biegać po przygotowanych trasach, lub co zdarza się częściej w miastach po ubitych alejkach parkowych.  Tutaj łuska także się sprawdzi, ale na początek. Opanujesz podstawy, złapiesz równowagę i nagle okazuje się, że zwykłe turystyczne nartki to trochę za mało. Co dalej, narta sportowa czy mamy alternatywy. Mamy jak najbardziej, ostatnie parę lat to wysyp różnych patentów na narty biegowe których nie trzeba smarować. Protoplastą w/w były z pewnością tzw. zerówki, czyli narty biegowe wyczynowe nie wymagające smarowania w określonych warunkach w temperaturze ok. zero stopni (stąd nazwa). Takiej narty smarować na „trzymanie”  nie trzeba, narta pod stopą ma strukturę przypominającą efekt jaki uzyskuje się po przetarciu ślizgu papierem ściernym. W jaki sposób przeniesiono to na narty nie wyczynowe? Kilku producentów zastosowało ten sposób na całym ślizgu, efekt – bardzo dobra przyczepność na śniegu, bez potrzeby smarowania. Sprawdziłem dwa modele takiej narty, jeden firmy Salomon, drugi Yoko. Z Yoko to był zupełny przypadek, ważę prawie setkę, mam wyczynowe fischery na 207cm, dobrane w miarę do wagi. Przyjechałem do Jakuszyc na Jakuszycką Zadyszkę. Jak wyglądał ubiegłoroczna zima wiemy wszyscy, nie ukrywam, że szkoda mi się zrobiło moich „dopieszczonych Fischerek”. Zajrzałem do serwisu Tomka Kałużnego i niespodzianka. Tomek daje mi nartę ledwo wyższą ode mnie, z jak to podsumował jeden ze znajomych, zjechanym ślizgiem. Faktycznie ślizg narty, który w nazewnictwie Yoko figuruje jako Nano, przypomina nartę przejechaną papierem ściernym, czyli dla narciarza, który wie, że idealnie przygotowana narta przypomina lustro, było to spore zaskoczenie. Mało tego, przetarł nartę płynem, który miał powodować lepszy poślizg. Teraz nasuwa się pytanie, narta z włoskami ma trzymać, nakładamy płyn, żeby uzyskać lepszy poślizg, czyli trochę bez sensu. Jednak nie, zadziałało wszystko. Jak się okazało narta tam gdzie miała trzymać trzymała, tam gdzie miała jechać jechała i to nieźle. Czy wpływa na jazdę miała waga, jak wspominałem wcześniej 100-tka, czy też specjalny płyn na ślizgu, zdania są podzielone. Moi zawodnicy często mi wypominają, Panu to każda narta jedzie, haha.

Wrócmy jednak do Nano, podbiegi szedłem spokojnie, bez tzw. kopnięć, czyli włoski jak najbardziej dały efekt, jazda była ok, technologia sprawdziła się jak najbardziej, dla „deptoka” który nie walczy o podium a raczej o przeżycie nic lepszego nie widzę.  Porównując tą technologię z łuskami – supermarketowymi – nie ma co porównywać. Lepsze panowanie nad nartą, pewne trzymanie, jazda nieporównywalnie lepsza. Bardziej doświadczonym  dodam, nawet jak mnie „stawiało” na podbiegu to spokojnie człapałem do góry. To był mikrowłoskowy debiut, potem, jako, że do Jakuszyc daleko przesiadłem się na Salomony dzięki uprzejmości krakowskiej firmy Megaoutdoor (dystrybutora Salomona i Atomica) , przetestowałem chyba trzy długości od 191 do 201 i nie było problemów. Podsumowując dla biegacza narciarskiego, który jest powiedzmy w fazie drugiej, czyli już ma podstawy i szkoda jego sił na łuski jest to super sprawa. Poza tym nie musimy się martwić warunkami, smarowaniem itp. UWAGA: narty były testowane w warunkach od minus 10 do plus 15-stu stopni, jak się zachowują przy dużych mrozach nie wiem, a piszę tylko z doświadczenia.

 

Skintec ( na zdjęciu) czyli wymienne „trzymające” wkładki w narcie

Wreszcie ostatnia z nowych technologii dla wygodnych narciarzy biegaczy czyli technologia skintec Atomica. Malknontentom od razu mówię, skintec Atomica bo właśnie takie narty testowaliśmy dzięki firmie Megaoutdoor (patrz wyżej).

Pierwszy kontakt to lekkie niedowierzanie. Narta pod stopą ma miejsce na specjalna wkładkę z różnymi rodzajami ślizgu powodującymi dobre trzymanie przy odbiciu. Wkłada i wyjmuje się dzięki specjalnym kluczom bez problemowo, do dyspozycji są trzy rodzaje dostosowane do warunków panujących na trasie. Trzyma na gwoździe, nartę na jazdę przygotowywujemy jak chcemy , tego patentu także używają czołowi zawodnicy w biegach masowych najwyższych kategorii. Różnica pomiędzy skinteciem, a nartą cała pokryta mikrowłoskami polega własnie na poślizgu. W mikrowłoskach niestety niczego nie „przyśpieszymy” w skintecach nartę przygotowujemy normalnie czyli aplikując na ciepło ( lub zimno – jednak aplikacja płynów to już inna historia) parafiny i przyśpieszacze, różnica w „jeździe” kolosalna. Ceny wahają się od 600 do 1500 złotych, każda nowość (2012)  ma swoją cenę.

 

Mam nadzieję, że udało mi się skrótowo odpowiedzieć na pytania, które dostajemy na pocztę portalu, dodam jeszcze parę uwag. Żadna z tych technologii nie pomoże ci jeżeli nie nauczysz się poprawnie poruszać na nartach, żadna nie wygra za Ciebie zawodów i żadna nie jest złotym środkiem.

Jeżeli chodzi o ceny to też nie są sztywne, mnogość sklepów online daje nam duże możliwości zakupu, ceny potrafią się różnić i o 50%.

I najważniejsze narty dobieraj do swojego wzrostu i wagi, większość producentów podaje takie informacje na narcie.

 

KaCe

 

p.s wiele ciekawych informacji o sprzęcie znajdziecie na naszym forum TUTAJ

sklep XC-SKI.PL narty biegowe, nartorolki

Udostępnij

Komentarze (1)

  • spec2014-09-30 17:03:06
    A foki, a taśmy ?

Dodaj komentarz

Komentarze są anonimowe. Redakcja nie odpowiada za treści czytelników.