Była zabawa, czyli Puchar okiem konferansjera

Kilkanaście dni przed zawodami Pucharu Świata w Szklarskiej Porębie, Darek Serafin zapytał mnie, czy byłbym zainteresowany współkomentowaniem zawodów na Polanie Jakuszyckiej. Nie zastanawiałem się nawet sekundy. To była chyba największa konferansjerska przygoda mojego życia! Kibice sportowi dają niesamowitą energię!
W piątek odbyła się jakaś tam próba dźwięku, mikrofonów, nagłośnienia. Ale w piątek to ja stałem z łopatą w lesie i wyrzucaliśmy śnieg na Zabijakę, czyli najtrudniejszy pucharowy zakręt na trasie. Wpadłem tylko na chwilę do Chrisa (nasz akustyk) i rzuciłem „Krzysiu daj mi na jutro jakiś mikrofon i powalczymy".
Jak powiedziałem, tak zrobiliśmy. W sobotę, wraz z moją Olą zameldowaliśmy się na Polanie na długo przed rozpoczęciem zawodów, gdzieś ok. godz. 9.30. Szybki podział obowiązków – ja do mikrofonu, Ola do Facebooka i strony internetowej Pucharu Świata. Zadanie miała, jak zawsze trudne – na dwa komputery i w dwóch językach, ale ogarnęła nasze internetowe studio.
Za chwilę wpada Darek Maląg – „Tomek a Ty nie chcesz ze mną do ludzi, zamiast w studiu biegi komentować?". Decyzja w sekundę – idziemy obaj robić show! Razem z Darkiem z niejednego dziennikarskiego pieca chleb jedliśmy, więc zgraliśmy się w minutę. Trybuny, podesty na kolumny, środek stadionu, gdzie nas nie było.
Nie pytajcie o szczegóły, bo ich niewiele pamiętam. Wiem tylko, że ta energia, którą mi dawaliście, Wy kibice, niosła mnie nad ziemią. Dopiero na zdjęciach widziałem, jakie dziwne skoki wykonywałem i jaki miałem obłęd w oczach.
No i zimno mi nie było, no w samej bluzie biegałem przez cały weekend.
A wszystko dzięki kibicom! Bo zawsze powtarzam, że to kibice mnie zatrudniają i mi płacą. Jak im się nie podoba, jak oni mnie nie czują, to już nigdy mnie tu nie będzie.
Ale myślę, że jeszcze wrócimy na Polanę Jakuszycką, a może też na inny narciarskie zawody w Polsce, bo nam się z Wami fajnie pracowało...
Przepraszam, że nie wszyscy otrzymali od nas książki, że nie wszystkich zdążyliśmy pozdrowić, ale sami rozumiecie – 11 tysięcy ludzi w dwa dni. Nie sposób Was wszystkich ogarnąć.
Dopiero w niedzielę wieczorem dowiedziałem się ilu znajomych było na trybunach, dopiero ze zdjęć dowiedziałem się, jak szaleliśmy na miejscu.
A szaleliśmy i to razem z zawodnikami. Nasze dziewczyny machające do tłumu, Sylwia Jaśkowiec, która mi wyrwała mikrofon i pozdrawiała kibiców. To było niesamowite, tego nie da się opisać, tego nie da się opowiedzieć. To trzeba przeżyć.
Jestem zaszczycony, że mogłem pracować z Wami – najwspanialszą narciarską publicznością w tej części świata!
Dziękuję Darkowi Malągowi za stworzenie szalonego duetu. Dziękuję Piotrkowi Walkowiakowi za jego przeogromną wiedzę narciarską! Dziękuję Ani Starędze za świetny debiut komentatorski. Oczywiście mojej Oli, za wszystko, m.in. za ogarnięcie całej transmisji internetowej, pozdrowień, zdjęć itp. Ola była wszędzie.
I oczywiście dziękuję organizatorom za to, że uwierzyli iż Hucek może dać radę... Chyba dałem radę?:)


