Blog: Piotr Walkowiak30 listopada 2013
PŚ w Kuusamo: Za nami drugi dzień rywalizacji w Ruka Triple
Wczorajszego dnia, podczas sprintów rozgrywanych stylem klasycznym, pogoda była jedyna w swoim rodzaju. Nie przypominam sobie aby od 2002 roku, od kiedy oglądam zmagania w Kuusamo, tego typu warunki atmosferyczne miały miejsce. Bynajmniej nie chodzi mi tutaj o temperaturę powietrza czy śniegu, które były bardzo do siebie zbliżone, a o błękitne chmury oraz słońce, które sprawiło, że zawody naprawdę urosły do rangi wyjątkowych w historii Kuusamo.
Dzisiejszego dnia mieliśmy do czynienia z drugim etapem Ruka Triple, czyli biegami indywidualnymi na 5 (panie) oraz 10 (panowie) kilometrów techniką klasyczną. Jak to wielokrotnie podkreślali liczni szkoleniowcy, 5km to taki zdradliwy dystans, a jeszcze do tego odbywa się w starcie interwałowym. Oznacza to, że trzeba niezwykle umiejętnie rozłożyć swoje siły, a do tego w pełni kontrolować nie tylko swój, ale także i przeciwników, czas.
Podczas dzisiejszych startów pogoda nie była tak świetna jak miało to miejsce pierwszego dnia rywalizacji i tego troszeczkę się obawiałem, że może przede wszystkim zacząć sypać śnieg, który tym samym zasypie przygotowane tory do techniki klasycznej. Temperatura powietrza wynosiła przed startem -5,8 stopni, śniegu także -5,8 stopni. Wilgotność wynosiła 90% i do tego było dosyć pochmurno. Pętla oczywiście liczyła 5 kilometrów. Najdłuższy podbieg wynosił 55 metrów, różnica wzniesień 56 metrów, w sumie, do pokonania pod górę 174 metry.
Na liście startowej ujrzeliśmy nazwiska 104 zawodniczek. Do startu nie przystąpiła przede wszystkim Laurien Van Der Graaff, która specjalizuje się w zmaganiach sprinterskich rozgrywanych stylem łyżwowym. Laurien w lipcu trenowała ze swoją przyjaciółką Tatjaną Stiffler w fińskim Vuokatti w tunelu narciarskim. Warto wspomnieć, że Szwajcarka nadal pamięta jak utknęła w autobusie w Polsce, który się zepsuł. Sztab szkoleniowy reprezentacji Szwajcarii czekał na miejscu na zawodniczki nieopodal Jakuszycach. Laurien musiała przebiec kilka kilometrów w nocy na biegówkach szlakami w lesie, ale jak przyznała w naszej rozmowie, podziwiała piękne trasy i izerskie lasy.
W rywalizacji Justyna Kowalczyk toczyła bój z Marit Bjoergen o zwycięstwo, do tego mieszała się także Therese Johaug na początkowych punktach pomiaru czasu, lecz także ciekawie działo się za plecami wspomnianych zawodniczek. Bjoergen chyba już nie odczuwa zeszłotygodniowego, uciążliwego, kataru. Justyna drugi raz z rzędu, z uśmiechem na ustach i w dobrym nastroju, triumfowała w etapie Ruka Triple. W niektórych momentach ich rywalizacji, emocje naprawdę sięgały zenitu. Fajnie, że przy dekoracji obecny był Reijo Alakoski z Fińskiego Związku Narciarskiego. Warto nadmienić, że jeśli Polka jutro przybędzie na linię mety jako pierwsza, to będzie jedyną zawodniczką w historii, która wygrała poszczególne toury: Tour de Ski, Finał Pucharu Świata oraz Ruka Triple. Dziś Polka pokonała Marit o 3 sekundy, a Therese o 14,6.
Lubiąca fińskie trasy Yulia Tchekaleva biegła od samego początku w zasadzie jednym, mocnym tempem. Brązowa medalistka w biegu indywidualnym na 10 kilometrów stylem łyżwowym z Val di Fiemme w dzisiejszych zmaganiach zajęła 4. miejsce. Przez długi okres czasu Rosjanka stacjonowała na pozycji przeznaczonej dla liderki biegu. To dobry prognostyk jeśli chodzi o jej występy w tym sezonie. Bardzo mocno, jak na swoje możliwości, bieg rozpoczęła jej rodaczka Polina Medvedeva. Na pierwszym punkcie pomiaru czasu plasowała się na 4. miejscu, lecz następnie zaczęła sporo tracić i w efekcie zajęła 33. miejsce.
Charlotte Kalla dzielnie trzymała się w tak bardzo nie preferowanej przez siebie technice klasycznej i wywalczyła wysokie, w klasyku, 5. miejsce. Szwedka największe swoje szanse widzi w biegu łączonym na 15km w Soczi. Wspominała, że musi popracować nad klasykiem, aby w pierwszej części skiathlonu utrzymać się w czołówce zawodniczek. Na razie wygląda na to, że jej współpraca z prywatnym szkoleniowcem Magnusem Ingessonem przebiega dobrze, (choć Matti Fredriksson jest innego zdania) ale na wyciągnięcie dalszych wniosków trzeba będzie się wstrzymać do kolejnych startów. Jutro dzień łyżwy, więc mistrzyni olimpijska w biegu indywidualnym na 10km łyżwą z Whistler Olympic Park będzie mogła w pełni pokazać swoją dyspozycję w ulubionym stylu.
Nawiąże jeszcze do występów Kalli we wspomnianych biegach łączonych. W Whistler Olympic Park Kalla przekroczyła linię mety na 8. pozycji. W tej samej konkurencji na poszczególnych Mistrzostwach Świata było całkiem podobnie: w Sapporo zajęła 7. miejsce, w Libercu 8., w Oslo teoretycznie zbliżyła się znacznie do miejsc medalowych, bowiem ukończyła zmagania na 4. miejscu, jednak jej strata do Marit Bjoergen, Justyny Kowalczyk i Therese Johaug wynosiła blisko minutę. W zawodach Pucharu Świata w biegach łączonych z dyspozycją Szwedki bywało różnie. W Sapporo w 2006 roku zajęła 34. miejsce, w 2007 w Falun 27., w 2008 w Falun 20., w 2008 w Bormio 18., w 2011 w Lahti 5., w 2012 w Rybinsku 4., a w Lahti tego samego roku 5.
Szóste miejsce wywalczyła Krista Lahteenmaki. Muszę przyznać, że bardzo miło oglądało mi się bieg mieszkanki Luhalahti. Widać, że Krista zmieniając tegoroczny plan treningowy na sezon przygotowawczy, konsultując się z Maatim Haavisto, wykonała dobry ruch. Mistrzyni świata juniorów z 2010 roku z Hinterzarten w biegu indywidualnym na 5km techniką klasyczną oraz złota medalistka U23 z Otepaeae z 2011 roku w biegu indywidualnym na 10km techniką łyżwową, skupiła się przede wszystkim na ćwiczeniach siłowych, ale także na przyspieszeniach i podkreśla, że przez cały sezon przygotowawczy, znacznie ewoluowała, rozwinęła się, poprawiła przede wszystkim siłę oraz szybkość. Zawodniczka z Krainy Tysiąca Jezior ze swojego planu nie wyrzuciła ulubionych startów w biegach na orientację. Lahteenmaki jest zdania, że jej ciało jest takie, że w szczytowej formie może być tylko w jednym periodzie w sezonie. Krista najbardziej liczy na dobre występy w biegach ze startu wspólnego, więc jutro liczę na jej dobry wyniki. Jej rodaczki, Kerttu Niskanen oraz Anne Kylloenen uplasowały się w drugiej 10. Anne zazwyczaj spokojnie rozpoczyna sezon i rozkręca się z każdym biegiem, Kerttu podobnie, choć w tym sezonie liczy na lepsze rezultaty w okresie Igrzysk Olimpijskich. Czyli podobnie jak w zeszłym sezonie, gdy forma przyszła na Mistrzostwa Świata w Fiemme oraz starty w Lahti, czy Szwecji. Oby tylko w Soczi założyła wygodne buty, a tym samym oby nie powtórzyła się sytuacja z biegu łączonego w Val di Fiemme. Pozostałe Finki niestety poza 30. bliska 30. była Laura Mononen (wcześniej Ahervo). Tutaj dodam, że w półfinale sprintu C, podczas pierwszego Pucharu Finlandii w Vuokatti, w listopadzie, na tydzień przed pierwszymi zawodami FIS w Muonio, Laura Mononen została ograna przez Anne Kylloenen, co oczywiście nie dziwi, ale także przez Marie Grundvall oraz Leene Nurmi. Dziś młodsze Finki, które mogliśmy bliżej poznać chociażby podczas ostatniego Pucharu Okręgu Rzeki Tornio, zajęły dosyć odległe pozycje. Na miejscu 45. sklasyfikowana została Aino-Kaisa Saarinen. Mam nadzieję, że współpraca z byłym trenerem kadry Suomi w latach 2001 - 2006, czyli Reijo Jylhänem będzie bardziej owocna niż praca z Jarmo Riskim znanym z Lahti 2001. Tuż za Aikku znalazła się Riitta-Liisa Roponen. Styl nie dla niej, ale chyba nadal Finka ma problemy z bólem mięśni.
Cieszy fakt, że Sadie Bjornsen bardzo dobrze rozpoczyna tegoroczny sezon. W minionym sezonie pojawiła się w kadrze Stanów Zjednoczonych i bardziej pełniła funkcję rezerwowej zawodniczki. Sadie w drugiej połowie poprzedniego sezonu mocno zbliżała się formą do Idy Sargent. Wczoraj 3. w kwalifikacjach do sprintu, dziś 7. w biegu interwałowym. Zaciskam kciuki i czekam na dalsze rezultaty.
Bardzo ucieszyłem się kiedy w czołowej 10. ujrzałem Astrid Jacobsen. Niezwykle utalentowana zawodniczka, której kariera biegowa stała się w pewnym czasie taką sinusoidą, a wszystko przez ten koszmarny wypadek na rowerze. Wspomnę, że mistrzyni świata w sprincie rozgrywanym techniką klasyczną w Sapporo została zaproszona przez Amerykanki oraz Kanadyjki do odbycia trzytygodniowego wspólnego zgrupowania na Alasce. Wybranka Curdina Perla bardzo chwaliła sobie te wspólne treningi. Heidi Weng, która w ostatnim tygodniu, przed startami w Kuusamo, na spokojnie trenowała nieco wraz ze swoją siostrą Merete, w Kuusamo w zeszłym roku miała potężne wejście, szczególnie na długi, selektywny podbieg przed stadionem. Heidi podobnie jak Kristin Steira preferuje biegi ze startu wspólnego, biegi pościgowe, więc jutro może być dosyć ciekawie, zważywszy na fakt, że w różnicach sekundowych jest naprawdę ciasno. Ingvild Flugstad Oestberg powolutku wychodzi ze swoistej sprinterskiej specjalizacji. Z moich analiz i obserwacji, gdy trasa jest trudna technicznie, Ingvild radzi sobie naprawdę dobrze. Na pewno wielu zawiodła Kristin Stoermer Steira, która tego typu startów nie preferuje. Mam nadzieję, że nie zaczną teraz wychodzić wszystkie minusy związane z jej kwietniowym wypadkiem. Szkoda, że będąca od tego sezonu seniorką, Martine Ek Hagen, nie została zabrana do Kuusamo zamiast Kari Vikhagen Gjeitnes.
Bardzo cieszy fakt, że Paulina Maciuszek uplasowała się w czołowej 30. w technice klasycznej, która nie była jej mocną stroną. Paulina z występu jest zadowolona, nieco mniej z techniki biegu. Jutro Paulina pobiegnie w dobrym towarzystwie. Tuż za nią wystartują Jessie Diggins i powracająca Vibeke Skofterud (Ciekawe czy ma w pamięci jeszcze wydarzenie z Ruka z 2003 roku? O incydencie możecie przeczytać tutaj) Jeśli już o powracający mowa, to póki co Claudia Nystad chyba tego występu do udanych nie zaliczy. Spróbuję dowiedzieć się czegoś więcej od Marca Rohde, który jest na miejscu, w Ruka. Agnieszka Szymańczak na 1 kilometrze zaliczyła upadek. Na tak krótkim dystansie 5km upadki skutkują utratami cennych sekund. Przekonało się o tym już wiele, wiele zawodniczek z czołówki Pucharu Świata. Jutro trzymamy kciuki za wszystkie nasze dziewczyny w biegu pościgowym, który odbędzie się techniką łyżwową. Naprawdę jest okazja i szansa aby nasze zawodniczki przesunęły się wiele lokat w górę i jestem pewny, że z takim podejściem do jutrzejszego startu przystąpią.
Chciałbym poświęcić słowa każdej zawodniczce, która startowała w dzisiejszym biegu, ale pewnie nie doczytalibyście tego do końca. W mowie pewnie by się to udało. Jednak dziś trochę notek:) Jutrzejszego dnia bieg pościgowy. Zapowiadają się nie lada emocje, więc nie możemy tego przegapić!
z narciarskim pozdrowieniem
Piotr Walkowiak


