Przejdź do treści
skipol.plNumer jeden w biegach narciarskich
Blog: Piotr Walkowiak9 marca 2013

Emil Joensson w odpowiednim momencie

Joensson Lahti
Nadszedł czas aby wypowiedzieć się na temat męskiej rywalizacji w 88. odsłonie kultowego Lahti Ski Games. Panowie, którzy także rywalizowali w sprincie rozgrywanym techniką łyżwową, zadowolili zgromadzoną publiczność na stadionie w fińskiej stolicy narciarstwa klasycznego.


Tradycyjnie, zaczynając od serii kwalifikacyjnej, do startu nie przystąpili przede wszystkim dwaj Norwegowie: Paal Golberg oraz Eirik Brandsdal, którzy jeszcze regenerują siły przed zbliżającymi się zmaganiami w norweskim Drammen. Niespodzianek było dosyć sporo. Do ćwierćfinałów nie przebrnęli: Teodor Peterson, który w tym sezonie prezentuje strasznie nierówną dyspozycję. Dołączyli do niego także: Oeystein Pettersen, mistrz U23 z Liberca w sprincie, czyli Federico Pellegrino, podwójny sprinterski mistrz świata Nikita Kriukov, David Hofer, brązowy w sprincie w Fiemme Alex Harvey, złoty medalista w tej konkurencji z Oslo, wielki biegacz Marcus Hellner oraz lider klasyfikacji generalnej pucharu świata, Dario Cologna! Eliminacje zwyciężył Gleb Retivykh, czyli złoty medalista w tej konkurencji ze Szczyrku z 2009 roku, gdzie miał miejsce Europejski Festiwal Młodzieży. Ten sezon Gleb ma średnio udany, lecz dzisiejszy występ był jak najbardziej pozytywny. Drugie miejsce przypadło liderowi klasyfikacji sprinterskiej, czyli wesołemu Emilowi Joenssonowi, zaś prowizoryczne podium uzupełnił reprezentant gospodarzy, Anssi Pentsinen, w obecnej chwili najlepszy fiński sprinter. Zaznaczę, że do startu przystąpił srebrny medalista w sprincie U23 z Liberca, Fin Juho Mikkonen, prywatnie narzeczony Kerttu Niskanen. Zawodnik klubu Kuhmo-Ski zakończył zmagania dopiero na 52. pozycji. Niewątpliwie miłym akcentem był debiut Konrada Motora, który co prawda nie awansował do czołowej trzydziestki, lecz z naszych dwóch reprezentantów wypadł najlepiej i do tego pokonał takich asów jak wspomniani już Hellner, Kriukov, Angerer czy chociażby takie znane naziwska jak: Einarsson, Quicklund, Naruse czy Pasini.

Ćwierćfinały nie obfitowały w tak wiele niespodzianek, które mogliśmy zauważyć podczas zmagań pań. Do pucharowej rzeczywistości powrócił Alexey Petukhov, który jedynie na czas mistrzostw świata w Val di Fiemme zdołał nagle się przebudzić i siłą rzeczy wraz z Kriukovem wywalczyli złoty medal w sprincie drużynowym rozgrywanym techniką łyżwową. Los swojej dziewczyny podzielił Calle Halfvarsson, który w Fiemme przyprowadził szwedzką sztafetę na drugiej pozycji. W biegu łączonym okazał się lepszy od Marcusa Hellnera, a dziś, można powiedzieć, mieliśmy powtórkę z rozrywki! Wówczas Szwed oznajmił szerokiej publiczności, że to zabawna sytuacja, ciekawe jak dziś do tego rezultatu się odniesie. Z pierwszego ćwierćfinału także odpadli: dominator mistrzostw świata juniorów w Libercu oraz kluczowa postać rosyjskiej sztafety w Dolinie Płomieni, Sergey Ustiugov oraz srebrny medalista sprintu rozgrywanego w Falun podczas mistrzostw Szwecji, czyli Jens Eriksson. Złoto wówczas zdobył Peterson, a brąz Simon Persson, który odpadł w drugiej rozgrywce. Bohaterem pierwszej grupy okazał się Gleb Retivykh, a dołączył do niego biegający w stroju klubowym Anton Lindblad ze Szwecji. Powracający do gry Ola Vigen Hattestad po swoim dobrym biegu w drugim ćwierćfinale zapewne przypomniał sobie czasy sprintu w Libercu, gdzie wywalczył tytuł mistrza świata. Ten sezon, Norweg późno zaczął wskutek podłapania grypy. Od tamtego momentu trapiły go wszelakie przeziębienia. Sam przyznawał, że nie czuł się na siłach i często bolała go głowa z przemęczenia. Na szczęście, w tym momencie jest już wszystko w porządku. Tuż za Wikingiem finiszował Nikolay Morilov. Po raz kolejny wściekły był zapewne Matias Strandvall, który przed rokiem, w Lahti zaliczył kraksę, a teraz znów nie udało mu się zaprezentować z przyzwoitej strony przed własną publicznością. Losy Fina podzielili: Johan Edin, który zaliczył upadek na zakręcie przed metą, wspomniany Persson oraz Yuichi Onda. Trzeci ćwierćfinał był najszybszy, bowiem do półfinału dostało się z niego aż czterech biegaczy! Szczęśliwymi przegranym był czołowy kanadyjski sprinter Len Valjas, który wszystkich zaskoczył swoją drugą pozycję w Val di Fiemme, w etapie Tour de Ski, w biegu na 15 kilometrów techniką klasyczną ze startu wspólnego. Dołączył do niego zawodnik, który rewelacyjnie rozerwał stawkę, czyli Norweg Sindre Bjoernestad Skar. Ucieszyłem się gdy zobaczyłem go na liście startowej. Podczas mistrzostw świata juniorów w Libercu, w konkurencji U23 w sprincie klasycznym zajął czwarte miejsce, także nieźle wypadł w biegu indywidualnym na 15 kilometrów łyżwą, gdzie był siódmy oraz w biegu łączonym, gdzie finiszował na ósmej pozycji. Także warto wspomnieć, że podczas Europejskiego Festiwalu Młodzieży w Szczyrku w biegu na 7,5 kilometrów techniką klasyczną, okazał się najlepszy w walce z czasem oraz wywalczył srebro właśnie w sprincie łyżwowym, przegrał wówczas właśnie z Glebem Retivykhem. W trzecim ćwierćfinale najlepszy okazał się zwycięzca pamiętnego sprintu w Val Mustair Finn Haagen Krogh, a tuż za nim przybiegł Jovian Hediger. Z gry odpadli o dziwo Anders Gloeersen oraz Andrew Newell, który choć nadal plasuje się na drugim miejscu w klasyfikacji sprinterskiej, to stracił szansę na zdobycie małej kryształowej kuli. W ostatnim ćwierćfinale Emil Joensson pokazał swoją klasę. Świetnie wypadł Anton Gafarov, który do tej pory tylko raz stawał na podium zawodów pucharu świata w tej samej specjalności w Rybinsku w 2009 roku. Zawiódł przede wszystkim Petter Northug, który nie pobiegł w swoim stylu. Norweg odpuścił ostatnie metry rywalizacji i pogodził się z faktem, że już nic nie zdoła zrobić. De facto, Petter miał niezbyt komfortową sytuację tuż przed zakrętem prowadzącym na stadion. Podobny los spotkał Joeri Kindschiego, Martii Jylhae oraz Eligiusa Tambornino. Ostatni ćwierćfinał, który okazał się zwycięski dla Nikolaya Chebotki oraz Anssi Pentsinena, kolorowy nie był dla Kalle Lassili oraz Alesa Razyma, którzy wywrócili się na trasie biegu. Udział w zmaganiach wziął także młodszy brat Northuga, Tomas, lecz zakończył swój występ oficjalnie na 16. pozycji. Z dalszej części rywalizacji odpadł również francuski młodzieżowiec, Baptiste Gros, który z niezłej strony dał się poznać w minionym roku w sprincie w Szklarskiej Porębie.

W pierwszym półfinale, Gleb musiał uznać wyższość Hattestada. Blisko wywalczenia awansu był szwajcarski sprinter Jovian Hediger. Tym razem po za finałem znaleźli się Len Valjas, Anton Lindblad oraz Nikolay Morilov, którego obecna forma budzi nieco kontrowersji. Pamiętny w tym sezonie był dla niego występ w sprincie drużynowym w Libercu, gdzie łyżwą mknął wraz z Mikhailem Devjatiarovem juniorem po zwycięstwo. Publiczność zgromadzona na stadionie w Lahti oraz rozstawiona na trasie sprintu, była ogromnie ciekawa drugiego półfinału z racji występu Anssi Pentsinena, który jednak nie podołał zadaniu i zajął ostatnie miejsce. Nieco lepszy okazał się wspomniany wcześniej Skar. Prócz rewelacyjnego Joenssona oraz Gafarova, stawkę finalistów uzupełnili Nikolay Chebotko oraz Finn Haagen Krogh.

W finale, w odpowiednim momencie zaatakował Emil Joensson i siłą rzeczy nie dał sobie odebrać zwycięstwa w Lahti. Myślę, że Ola Vigen Hattestad także może być zadowolony, bowiem drugie miejsce to świetny wynik, a do tego tak bardzo potrzebny w tym sezonie dla wybitnego Norwega. Podium zasilił jego rodak Finn Haagen Krogh, choć bardzo blisko tej pozycji był Nikolay Chebotko. Świetny w eliminacjach, swoim ćwierćfinale oraz półfinale, Gleb Retivykh, tym razem nie zdołał zawitać na podium i podtrzymać swoją jednodniową passę czołowych rang w Lahti. Ostatnie miejsce w finale sprintu rozgrywanego techniką dowolną zajął Anton Gafarov.

Generalnie rzecz biorąc, Emil Joensson dokonał praktycznie tego samego co Kikkan Randall. W indywidualnym sprincie w Fiemme nie udało się wywalczyć medalu, który z całym szacunkiem mu się należy, mimo to wraz z Marcusem Hellnerem sięgnęli po srebro w sprincie drużynowym. Świeżo po zakończeniu mistrzowskiego festiwalu, Emil wygrał w świetnym, charakterystycznym dla niego stylu w wyjątkowym sprincie i na dodatek zapewnił sobie zdobycie małej kryształowej kuli po raz trzeci w swojej karierze.

fot. facebook Lahti Ski Games

Piotr Walkowiak
sklep XC-SKI.PL narty biegowe, nartorolki

Udostępnij

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Komentarze są anonimowe. Redakcja nie odpowiada za treści czytelników.