Blog24 kwietnia 2012
Nie chce być modelką.
Najładniejszą i najseksowniejszą sportsmenką Podhala roku 2012, głosami Czytelników Sportowego Podhala, została Magdalena Kozielska. Nasza Miss nie zarabia, ale może jej dochód z reklam przebiłby zarobki Justyny Kowalczyk, gdyby zdecydowała się występować na wybiegu. Regularnie dzwonią do niej przedstawiciele agencji modelek. Już po pierwszym starcie w Miss Lata otrzymała kolejne propozycje, ale… - Złożył mi ją Piotr Malinowski z Artystycznej Pary do konkursu Miss, ale zmuszona byłam odmówić, ponieważ konkurs odbywał się w pełni sezonu narciarskiego. Na razie nie wyobrażam sobie życia bez biegów narciarskich. Nie znam takiej kobiety, która nie marzyłaby o tym, by zostać modelką, ale… jestem realistką.
Urodzona w Nowym Targu ( 22 maja 1991 roku) nie tylko imponuje urodą, ale także na trasach biegowych spisuje się znakomicie. Może poszczycić się sześcioma zwycięstwami w Pucharze Kontynentalnym FIS junior, dwa razy wywalczyła srebrne medale w tymże pucharze, tyle, że w FIS open i 13. miejscem na EYOF, zaliczyła starty w mistrzostwach świata juniorów i w tym sezonie zadebiutowała w Pucharze Świata. Na tą ostatnią imprezę ma też limit na nadchodzący sezon. A w kraju? Ma na koncie 20 medali mistrzostw Polski.
- Mówisz Magdalena Kozielska, myślisz…
- Uparta, wesoła, zdyscyplinowana, ale czasami taki mały nerwus (śmiech).
- Konkurs pomógł ci czy zaszkodził w karierze?
- Jedno i drugie. Dbam o swój wygląd aż do przesady, także na treningu. Trenerzy ciągle mi wypominali, że jestem „misską”.
- Uroda w sporcie to błogosławieństwo czy przekleństwo?
- Błogosławieństwo. Fajnie prezentować się przed kamerą.
- Dlaczego wybrałaś narciarstwo biegowe? Kto namówił cię do tego sportu?
- Jakoś tak wyszło. Do biegania na nartach namówiło mnie trenerskie małżeństwo Jerzy i Zofia Leśnik. Są moimi klubowymi szkoleniowcami do chwili obecnej.
- Styl klasyczny, czy łyżwa?
- Zdecydowanie łyżwa, ponieważ czuję się w niej najmocniejsza. Nie ma u nas trenera z prawdziwego zdarzenia od „klasyka”. Preferowany jest starodawny styl biegania, który nie przynosi efektów.
- Na jakim sprzęcie się ścigasz?
- Na obecną chwilę muszę biegać na nartach marki Fischer, w butach Salomona, używając kijków Leki, bo jest to sprzęt kadrowy. Bardzo chciałabym mieć swój serwis takich firm jak Rossignol, Madschus… Trudno zakupić z własnych pieniędzy sprzęt wysokiej klasy, gdy nie otrzymuje się wynagrodzenia będąc członkiem kadry. Kadrowiczom przysługuje tylko kilka par nart. Pieniądze? Trzeba liczyć na łaskawość sponsora.
- Czego ci brakuje, by biegać jak Justyna Kowalczyk?
- Kilkuletniego doświadczenia w treningach i startach w zawodach najwyższej rangi oraz profesjonalnego serwismena w kadrze i lekarza. Badania wydolnościowe mam najlepsze w kraju, ale z przygotowaniem nart jest ogromny kłopot. Trenerów mam dobrych w kadrze.
Urszula Migdał długo pracuje z zawodnikami. Jest osobą sympatyczną i lubię ją. Stara się, lecz ciężka praca jest z kobietami.
Z kolei Janusz Krężelok, to olimpijczyk z ogromną wiedzą. Żeby osiągnąć dobry wynik, to w naszej dyscyplinie nie wystarczy dobre przygotowanie, ale muszą być dobrze narty posmarowane, musi być stała opieka lekarska.
Nie podobało mi się, że jak któraś z dziewczyn zachorowała w kadrze, to nie kierowano ją do izolatki, tylko mieszkałyśmy razem. Potem wszystkie chorowałyśmy, a to odbijało się na wynikach.
Lekarz jest tylko na papierze. Realia mówią coś innego. Dostać się do niego, to sztuka granicząca z cudem. W sporcie profesjonalnym tak nie powinno być. Tym bardziej w kadrze narodowej.
Serwismena mamy młodego, niedawno zakończył bieganie. Nie zna się na rzeczy, a do tego jest leniwy. Przykro, że mimo próśb nie robił tego, do czego był zobowiązany. Ze względu na smarowanie, nasze starty to wróżenie z fusów. Pojadą, czy nie pojadą? To pytania często sobie zadajemy w trakcie zawodów. Jako kolega jest fajny i lubię go. W przygotowaniach do Pucharu Świata świetnie sobie radził, jako zastępca trenera. Spodobały mi się jego treningi. Trwa obecnie konkurs na serwismena, więc może będzie lepiej.
źródło:sportowepodhale.pl/Stefan Leśniowski
(krótka notka o Magdzie)


