Przejdź do treści
skipol.plNumer jeden w biegach narciarskich
Biegi: Polska15 grudnia 2010

APELACJA PZN W SPRAWIE KOWALCZYK ODRZUCONA.

Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) odrzuciła apelację od decyzji jury, podjętej podczas niedzielnych zawodów Pucharu Świata w Davos w sprincie techniką dowolną. Justyna Kowalczyk została wtedy przesunięta z trzeciej na szóstą pozycję za zabiegnięcie drogi Kikkan Randall.Przewodniczący Komisji Apelacyjnej FIS Karl-Heinz Lickert przysłał dziś odpowiedź na odwołanie złożone przez Polski Związek Narciarski. Komisja odrzuciła odwołanie i poparła decyzję jury, aby zgodnie z przepisami ICR 360.3.10. przesunąć Justynę Kowalczyk z trzeciej na szóstą pozycję. Powody odrzucenia wniosku: 1. Film jasno pokazuje, że podczas zbliżania się do korytarzy zawodniczka z numerem 18 (Justyna Kowalczyk) zmierza do środkowego korytarza za zawodniczką nr 1 (Marit Bjoergen). Zawodniczka nr 8 (Kikkan Randall) przyspiesza i zmierza do korytarza po prawej stronie. Następnie zawodniczka nr 18 (Kowalczyk) zmienia zdanie i decyduje się także na prawy korytarz, który nie jest dla niej optymalnym. Po wejściu do korytarza kontynuuje jazdę w prawo, zamykając zawodniczkę nr 8 (Randall). Zawodniczka nr 8 (Randall) zmuszona jest do ograniczenia szybkości i zmiany korytarza na środkowy. 2. Zgodnie z przepisami ICR, w szczególności z doprecyzowaniami 2009-2010 i 2010-2011, edycja październik 2010, art. 340.1.4. we wszystkich zawodach przeszkadzanie określone jest jako celowe utrudnianie, blokowanie (przez niepodążanie optymalnym torem jazdy), popychanie zawodnika jakąkolwiek częścią ciała lub ekwipunku. Zawodnik wyprzedzany nie może utrudniać wyprzedzania. Ogólnie rzecz biorąc, za wyprzedzanie odpowiada wyprzedzający. 3. W podejmowaniu decyzji jury wyraźnie stosowało FIS Cross-country Guidelines for Jury Work (Wytyczne Biegowe dla Pracy Jury FIS), wersja październik 2010, pkt. 2. Niedozwolona jazda w sprintach. - Złożyliśmy odwołanie, ponieważ uważaliśmy, że racja jest po stronie Justyny Kowalczyk. Jeśli komisja Apelacyjna odrzuciła nasz wniosek, to nie pozostaje nam nic innego jak skupić się na kolejnych startach - komentuje Sekretarz Generalny PZN Grzegorz Mikuła.Na swojej stronie internetowej justyna-kowalczyk.pl polska zawodniczka wyraziła swoją opinię na temat decyzji FIS."Do sądu o 20 punktów nikogo nie podam" - zaznacza Justyna Kowalczyk, która nie ukrywa jednak, że decyzja FIS bardzo ją rozczarowała. "Zastanawialiśmy się czy w federacji będą potrafili przyznać się do błędu czy nadal będą się taplali w swoim własnym błotku. Niestety wyszło na nasze i okazali się takimi hipokrytami, jak myśleliśmy.""Jeszcze w dodatku ktoś w uzasadnieniu pisze, że wie, jaka droga jest dla mnie lepsza. Za przeproszeniem, ale ja mam 27 lat, z tego 15 już biegam na nartach i mam parę sukcesów na koncie i potrafię sama ocenić co jest dla mnie dobre, a co nie. Tak interpretując fakty zawsze można kogoś zdyskwalifikować, bo można powiedzieć, że ktoś powinien pługować na zjeździe, a tego nie zrobił. Wybrał gorszą drogę więc jest zdyskwalifikowany" - mówi Justyna Kowalczyk, która podkreśla, że o swoje racje będzie nadal walczyć. "Mam zamiar nadal bić się o swoje i mówić to co myślę. A fakt, że ktoś teraz próbuje ze mną walczyć na różne sposoby, bo na igrzyskach powiedziałam o kilka słów zbyt wiele, na pewno mnie nie zniechęci. Podkreślam także, że nie żałuję tego co mówiłam. I teraz też swoich racji będę bronić" - kończy mistrzyni olimpijska z Vancouver.Oburzenia nie krył również Aleksander Wierietielny.Trener Justyny Kowalczyk był bardzo oburzony decyzją FIS-u, czemu dał wyraz na antenie Orange Sport Info. "To nie tylko strata 20 pkt. w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata - to jest po prostu ewidentna niesprawiedliwość!" - grzmiał Wierietielny. "Justyna jest sfrustrowana i nie śpi od kilku dni. Dziewczyna się rozchorowała, jest zbulwersowana tym co się dzieje. To jedna klika, w FIS-ie rządzą Skandynawowie. Nie interesuje mnie to, czy mnie za tę wypowiedź ktoś zdyskwalifikuje, mówię to wprost, to ludzie niesprawiedliwi i nieuczciwi" - odważnie stwierdzał trener Justyny Kowalczyk. "Trzeba odważnego człowieka, który w końcu powie co tam się dzieje. Idzie przekręt za przekrętem. Gdyby nie zdyskwalifikowali Justyny za zmianę korytarza biegu, jak podali w uzasadnieniu, to na pewno mieli już przygotowany drugi haczyk - stwierdziliby, że za szeroko się uśmiechała i za to też by ją ukarali. Jestem oburzony i zbulwersony, nie mam słów na to co się stało. Gdyby to dotyczyło Pettera Northuga lub Marit Bjoergen, to nikt by tam się nawet nie zająknął, bo gdyby podniósł głos, to już dawno by tam nie pracował" - zakończył dosadnie Aleksander Wierietielny.

Autor: huk
Źródło: PZN/justyna-kowalczyk.pl

sklep XC-SKI.PL narty biegowe, nartorolki

Udostępnij

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Komentarze są anonimowe. Redakcja nie odpowiada za treści czytelników.