Kowalczyk(o) MANIA?

Tytułowe określenie zbliżających się emocji narciarskich nie jest przypadkowe. Mieliśmy już „Małyszomanię” więc dlaczegoby nie… Medialnie biegi narciarskie zawsze przegrywały ze skokami – bo dla wielu te drugie są bardziej popularne i widowiskowe za sprawą Naszego Mistrza z Wisły Adama Małysza – i z tym oczywiście należy się zgodzić! Najlepszy polski skoczek narciarski wszechczasów zrobił dla swojej dyscypliny wiele dobrego, a oglądając oprawę PŚ w Zakopanem można wręcz odnieść wrażenie , że skoki to „Nasz Sport Narodowy”. Tak naprawdę nie da się porównać obu tych dyscyplin ze sobą – przede wszystkim dlatego, że biegacze na swój najmniejszy sukces muszą pracować długimi latami ciężkich i mozolnych treningów. Tak więc teraz przyszła pora na Justynę Kowalczyk. Pamiętajmy, że w zeszłym sezonie to panna Justyna była najlepszym polskim sportowcem zimowym ( 3 miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ) – a obserwując Jej poczynania u progu zbliżającego się sezonu – mam wrażenie ze ta zima będzie należeć do Kowalczyk. Co prawda były to tylko zawody FIS a ze światowej czołówki startowały tylko Szwedki i Francuzki to podwójne zwycięstwo nad Charlotte Kalla czy jej rodaczką Britte Norgren robi wrażenie. Znaczna część światowej czołówki (poza Norweżkami oraz częścią reprezentantek Niemiec) startowała razem z naszą kadrą A-mix w fińskim Muonio. W Finlandii świetne 13-te miejsce zajęła Sylwia Jaśkowiec tracąc do 12-ej Valentyny Szewczenko sześćsetnych sekundy. Kim jest Szewczenko chyba nie trzeba przypominać? Jaśkowiec pozostawiła w pokonanym polu wiele utytułowanych biegaczek (np. finkę R. Sarasoję, włoszkę M. Longę czy sąsiadkę za miedzy słowaczkę A. Prochazkową. Biorąc pod uwagę obecne umiejętności Jaśkowiec tym lepiej można ocenić osiągniecie Justyny Kowalczyk i Jej przygotowanie do tego sezonu. Tak naprawdę to już po inaugurującym tegoroczne zmagania biegaczy w PŚ biegu na 10 km będziemy mogli powiedzieć coś więcej.


