Przejdź do treści
skipol.plNumer jeden w biegach narciarskich
Biegi: świat6 kwietnia 2008

Aleksander Wieretelny dla skisport.ru

5.04.2008, Wywiad Andrieja Aricha z Aleksandrem Wieretelnym w Chanty Mantijsku.Po suwerennym zwycięstwie brązowej medalistki olimpijskiej z Turynu 2006, Justyny Kowalczyk na Grand Prix Spint Tour 2008, gdzie zdobyła ona jeden złoty i jeden srebrny medal, w dwóch biegach finiszowała na czwartym i piątym miejscu, a także wygrała ostatni etap „pod górę” poprosiliśmy o skomentowanie występu swojej zawodniczki trenera polskiej reprezentacji Aleksandra Wieretelnego. Bardzo dziękujemy organizatorom imprezy za to, że nas tutaj zaprosili – powiedział Aleksander Wieretelny-Justyna podczas każdego biegu była dopingowana przez licznie zgromadzonych kibiców, a po biegu była mile zaskoczona zainteresowaniem swoja osobą.Doping na trasie był jej zdaniem bardzo silny i pomagał w zmaganiu się z dystansem.Jeżeli mówimy o podsumowaniu Touru, to jestem bardzo zadowolony z tej wyprawy do Rosji.Jeżeli nawet były jakieś uchybienia to niezauważalne, także uważam, że Sprint Tour był zorganizowany na bardzo wysokim poziomie. Wyjeżdżamy od was z niezapomnianymi wrażeniami.Aleksandrze, czym tłumaczyć fakt, że Justyna w ostatnim czasie startuje z takim powodzeniem w sprintach , biorąc pod uwagę, że była raczej specjalistką na średnich i długich dystansach?-Trzeba powiedzieć, że sprinterskie zdolności Justyna miała od dzieciństwa.Kiedy była młodsza i zaczynała dopiero swoją karierę, to pierwsze kilometry każdego dystansu na jakim biegła zaczynała jak sprint. Jakieś 6-7 lat temu, Jurij Czarkowskij obserwując jej występ powiedział „ Ta dziewczyna kiedyś dobiegnie do mety w tempie w jakim zaczyna bieg” i jak się okazało były to prorocze słowa…..Zanim Justyna zaczęła z powodzeniem biegać w PŚ, włożyliśmy w to mnóstwo pracy i siły i jak to mówią zjedliśmy niejedną beczką soli.Pracowaliśmy nad wytrzymałością codziennie po wiele godzin, i razem z progresem na dłuższych dystansach Justyna nie straciła swoich sprinterskich zdolności.Muszę dodać, że Justyna bardzo, bardzo dużo trenuje. Realizuje ogromne objętości , nie każda dziewczyna to wytrzyma.Ttrenuje po 6-7 godzin, przy czym treningi są codziennie, staramy się nie robić wolnych dni, no, maksymalnie pół dnia.Odpoczynkiem dla niej są przejazdy z miejsca na miejsce w czasie licznych zgrupowań i zawodów. Będąc w domu, gdzie w pobliżu nie ma żadnych tras biegowych, codziennie dojeżdża 80km do Zakopanego, żeby pobiegać na nartach.Myślę, żę w tym samozaparciu także tkwi źródło jej sukcesów.W tym roku z dużym powodzeniem startowała w Pucharze Świata i myślę, że nie jest niespodzianką jej wygrana w tegorocznym Sprint Tourze. Zawody odbywały się pięć dni pod rząd, a w ostatni dzień dwa starty w krótkim czasie.Pucharowy sezon Justyna skończyła na trzecim miejscu, co jest bardzo dobrym rezultatem i byłoby niespodzianką gdyby tutaj nie wygrała.Pan jako trener traktował te zawody jako roztrenowanie po sezonie , czy też podszedł pan do tego na poważnie?-Każdy start traktuję poważnie, oczywiście biorę pod uwage rangę zawodów.Mówiono nam ,że to będzie show, ale okazało się , że ciężki show.Bieg za biegiem, przejazdy, to był naprawdę ciężki tydzień.Po finale PŚ w Bormio, wystartowaliśmy na Słowacji gdzie Justyna wygrała dwa biegi, potem Mistrzostwa Polski, gdzie wygrała wszystkie konkurencje i od razu do Rosji – to chyba wyraźnie pokazuje ,że czujemy się trochę zmęczeni. W domu nie byliśmy od Bormio, jesteśmy już psychicznie zmęczeni tym sezonem i chcemy odpocząć.Razem ze startami w Sprint Tourze Justyna miała w tym sezonie 55 startów. Mimo braku w sezonie MŚ, czy Olimpiady sezon był bardzo wymagający i cieszymy się że na koniec udało się trochę „wyluzować.”Po powrocie do domu, jedziemy na rehabilitacyjny obóz na Litwę, potem 2 tygodnie w domu i zaczynamy przygotowania do następnego sezonu obozem w Hiszpanii. Korespondencja specjalnego korespondenta skisport.ru z Chanty – Mantijska, Andrieja ArichaFOTO:skisport.ru

Autor: t

sklep XC-SKI.PL narty biegowe, nartorolki

Udostępnij

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Komentarze są anonimowe. Redakcja nie odpowiada za treści czytelników.