kowalczyk

Justyna Kowalczyk pokazała dziś klasę na trasie 54 kilometrów maratonu zaliczanego do cyklu Visma Ski Classsics – Birkebeinerrennet  - którego trasa wiedzie z Reny do Lillehammer. Jej przewaga nad drugą zawodniczką wyniosła ponad 4 minuty. U mężczyzn obyło się bez niespodzianek – jako pierwszy linię mety przekroczył Martin Jonsrud Sundby.

 

Justyna Kowalczyk w czołówce plasowała się od samego początku i nie przeszkalał jej w tym nawet ważący 3,5 kilograma plecak będący odniesieniem do historii z 1206 roku, kiedy to rycerze przyboczni uciekali tą trasą z dwuletnim następcą tronu, Hakkonem Hakanssonem. Właśnie ów plecak ma od 1932 roku, kiedy to raz pierwszy rozegrano Birkebeinerrennet, symbolizować ciężar księcia.

 

Polka na metę wbiegła po czasie 2:46.42,2; nad drugą zawodniczką, Brittą Johansson Norgren miała ponad 4 minuty przewagi (2:50.57), a nad trzecią Masako Ishidą, która przez jakiś czas przewodziła stawce, niemal 5 minut (2.51:45).

 

U panów prowadzenie było przez większość biegu niezagrożone, niemniej jednak nie brakowało chwil grozy, kiedy to Norweg wpadł na skuter śnieżny. Nie przeszkodziło mu to jednak w odniesieniu przekonującego zwycięstwa przed własną publicznością w czasie 2:20:53,5 godziny. Przewaga nad drugim na mecie Petterem Eliassenem była mniejsza niż w przypadku Justyny Kowalczyk – „tylko” 48 sekund. Podium uzupełnił Simon Oestensen z czasem 2.51:45.

 

WYNIKI

 

red

fot. vismaskiclassic